"Handluj akcjami IBM na Nasdaq. Masz zagwarantowaną praktycznie natychmiastową realizację zlecenia i unikasz ewentualnych pomyłek ze strony maklerów-specjalistów. Masz też pewność, że informacja o twojej transakcji nie dotrze do niepożądanych osób" - takiej treści pocztę elektroniczną otrzymali od rynku nowoczesnych technologii traderzy w funduszach powierniczych i inne spółki zajmujące się inwestycjami na giełdzie. Z kolei Instinet, czyli należąca do Reutersa elektroniczna platforma handlu akcjami (głównie na Nasdaq), rozpoczął dwutygodniową kampanię w telewizji CNBC, zachęcając do korzystania z jej systemu, a nie z systemu NYSE. "Handel akcjami z NYSE ze 100-proc. pewnością. Tak, jest to możliwe" - brzmi hasło reklamowe Instinetu, które możemy też przeczytać w gazetach finansowych.
Zarówno Nasdaq, jak i Instinet zwietrzyły swoją szansę. NYSE ma bowiem kłopoty. Przeciw giełdzie toczy się śledztwo. Władze nadzorujące rynek badają, czy nie doszło do konfliktu interesów wśród maklerów-specjalistów zajmujących się koordynowaniem handlu na nowojorskiej giełdzie. Podejrzewa się, że mogli oni faworyzować niektóre spółki, a także realizować zlecenia niekoniecznie najbardziej korzystne dla inwestorów. Ponadto realizacja zleceń na tym rynku rzeczywiście trwa dłużej niż na Nasdaq czy w Instinecie. Przepisy NYSE nakładają na maklerów-specjalistów obowiązek wyszukiwania przez kilka sekund najlepszej ceny.
Nasdaq w rywalizacji z NYSE posunął się też znacznie dalej. W połowie maja wysłał do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) pismo, w którym domaga się wywarcia presji na NYSE, aby zmieniła przepisy dotyczące możliwości opuszczanie tego rynku przez spółki. Nasdaq chce zniesienia tzw. przepisu Rule 500, który wymaga, aby emitent chcący opuścić NYSE otrzymał zgodę zarządu giełdy, specjalnej komisji audytorskiej oraz przynajmniej 35 największych akcjonariuszy. Całą procedurę wyjścia z giełdy można rozpocząć dopiero po 30 dniach od zapadnięcia decyzji.
W całej tej rywalizacji na korzyść giełdy nowojorskiej przemawia jednak jeden poważny argument. Koszty dokonywania transakcji na tym rynku są w przypadku większości spółek niższe niż na Nasdaq czy na platformach elektronicznych. Wyjątkiem są ulubione przez day-traderów spółki groszowe (penny stocks), których kursy wahają się w przedziałach od kilku centów do pięciu dolarów. W tym przypadku taniej jest korzystać z alternatywnych rynków. Dlatego na Nasdaq InterMarket inwestorzy najchętniej handlują walorami takich spółek, jak Lucent Technologies, Nortel Networks czy Dynegy.