W czwartek Europejski Bank Centralny i BoE podejmą decyzję, czy należy dokonać dalszego poluzowania polityki monetarnej w strefie euro i Wielkiej Brytanii. Wszystko wskazuje na to, że cięcia są potrzebne i najprawdopodobniej do nich dojdzie. Wielu analityków zwraca uwagę, że brak decyzji o obniżce kosztu pieniądza w krajach strefy euro w maju jeszcze bardziej zwiększył presję na cięcie w czerwcu. Ma ono zrekompensować firmom bardzo silny trend wzrostowy euro w stosunku do dolara, który uderza w eksporterów. Najprawdopodobniej stopy procentowe w krajach unii walutowej spadną o 50 pkt bazowych, z 2,5% obecnie. Wśród specjalistów nie brakuje jednak i zwolenników większych cięć, nawet o 100 pkt bazowych. Ostatnie doniesienia na temat najsłabszego od roku wzrostu PKB w I kw. 2003 r. na Wyspach, spadających cenach nieruchomości i zmniejszającym się popycie na mieszkania również wskazują na dużą presję, jaka ciąży na BoE. Obecnie bazowa stopa procentowa wynosi tu 3,75%. Kontrakty futures na giełdzie w Londynie pokazują, że rynek oczekuje obniżki przynajmniej o 25 pkt bazowych.
Za Atlantykiem najwięcej uwagi wśród inwestorów może skupić piątkowy raport dotyczący bezrobocia w maju. W kwietniu bez pracy było 6% zawodowo czynnych. Obecnie odsetek ten może zwiększyć się do 6,1%. Najprawdopodobniej nowe dane pokażą też, że spadła liczba sprzedanych w kończącym się miesiącu aut, z 16,5 mln do 16,2 mln oraz obniżyła się wartość zamówień w przemyśle.
W poniedziałek podana zostanie wartość wskaźnika ISM dla sfery produkcyjnej, a w środę dla reszty gospodarki. Oba indeksy, według oczekiwań analityków, powinny wzrosnąć. Tylko drugi z nich znajduje się teraz powyżej 50 pkt, czyli granicy dzielącej rozwój danej części gospodarki od recesji.