Reklama

Jesteśmy już częścią Unii Europejskiej

Z Jerzym Wysockim, prezesem Polskiej Izby Ubezpieczeń, rozmawia Tomasz Brzeziński

Publikacja: 31.05.2003 11:32

Czy krajowy sektor ubezpieczeniowy jest przygotowany do konkurencji po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej?

Moim zdaniem, polski rynek ubezpieczeniowy jest dość dobrze przygotowany do integracji ze strukturami Unii Europejskiej. Po pierwsze, proces dostosowywania naszego prawa do unijnych standardów, a wraz z nim działalności zakładów ubezpieczeń, trwa od ponad 14 lat. Ustawa o działalności ubezpieczeniowej z 1990 r. oraz jej kolejne nowelizacje uwzględniały stopniowo regulacje wyznaczane przez unijne dyrektywy. Pakiet czterech ustaw ubezpieczeniowych, który uchwalił w poprzednim tygodniu Sejm, uwzględnia już dyrektywy IV generacji. Oczywiście, po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej niezbędne będzie dokonanie korekt, rozpoczną się prace nad wdrożeniem zapisów dyrektyw V generacji....

Chyba nie chce Pan powiedzieć, że otoczenie, w jakim przyjdzie działać ubezpieczycielom, którzy są zarejestrowani w Polsce, po wejściu tych ustaw w życie będzie można uznać za przyjazne?

Oczywiście, wiele uregulowań, które znalazły się w pakiecie ustaw ubezpieczeniowych, nadal odstaje od standardów obowiązujących w Unii. Myślę tu głównie o formule nadzoru ubezpieczeniowego. W Unii sprowadza się on do wyłącznie do nadzoru finansowego - zapewnienia wypłacalności zakładów ubezpieczeń, zdolności do regulowania zobowiązań wobec klientów. Niestety, w uchwalonym pakiecie ustaw znalazło się wiele, moim zdaniem, niekorzystnych dla rozwoju polskiego rynku zapisów. Nadzór będzie miał charakter materialny czy wręcz personalny. Wydaje mi się, że to, co było standardem przed 1990 r., nie powinno jednak obowiązywać w warunkach wolnej gospodarki. No cóż, widocznie jakość stanowionego prawa podlega, podobnie jak koniunktura gospodarcza, wahaniom. Teraz najwyraźniej mamy do czynienia z bessą. Jednak nie zamierzam rozdzierać szat, bo na szczęście w pakiecie znalazło się wiele rozwiązań, które można uznać za korzystne dla rynku.

Ma Pan pewnie na myśli wprowadzenie centralnych baz danych, które ukróciłyby wyłudzanie odszkodowań czy działalność nieuczciwych pośredników?

Reklama
Reklama

Tak. Na szczęście, mimo kilkakrotnych prób usunięcia, zapisy dotyczące centralnych rejestrów pozostały w ustawie. Mimo że są to niezwykle kosztowne projekty, to jednak umożliwią nam w pełni osiągnięcie standardów obowiązujących na rozwiniętych rynkach, nie tylko w UE. Bazy danych, które powstaną przy Polskiej Izbie Ubezpieczeń, zwiększą bezpieczeństwo klientów, wpłyną na racjonaliza cję kosztów działalności zakładów. Spowodują, że uczciwi klienci przestaną płacić za osoby, dla których odszkodowania wypłacane przez ubezpieczycieli są źródłem dochodów, a nie rekompensatą poniesionych szkód.

Często można spotkać się z poglądami, że polski sektor finansowy zdominowały zagraniczne firmy?

Poglądy w tej sprawie są różne. Dominacja inwestorów zagranicznych podnoszona jest przede wszystkim w odniesieniu do sektora bankowego. Hasła walki o czystość sektora w mniejszym stopniu dotyczą sektora ubezpieczeniowego. Zapewne dlatego, że PZU, największy ubezpieczyciel, posiadający ponad 50% udziałów w polskim rynku, nadal w większości należy do Skarbu Państwa. Udział inwestorów zagranicznych w kapitale zakładowym krajowych instytucji ubezpieczeniowych przekroczył już 70%. Należy podkreślić jednak, że inwestorzy ci nie przyszli do Polski, aby robić wyłącznie interesy. Dzięki nim na nasz rynek trafiły nowe produkty, technologie czy standardy ubezpieczeniowe. Zmusiło to krajowe firmy, często o wieloletniej tradycji, do wysiłku i podniesienia jakości usług czy zmiany stylu zarządzania. Dzisiaj jednak nie ma już większych różnic pomiędzy tym, jak działają i co oferują firmy w krajach Unii Europejskiej a jak robi to np. PZU.

No dobrze, ale biorąc pod uwagę strukturę portfela, to daleko nam jeszcze do Europy.

Tak, to prawda, ale proszę pamiętać, że na początku lat 90. składki z polis na życie stanowiły zaledwie kilka procent przypisu całego sektora. Dzisiaj ten ich udział przekracza już 40%. To ogromna różnica. W ciągu zaledwie dekady udało się nam wykonać skok, który zbliżył nasz rynek do struktury portfela, jaka wykazywana jest w krajach o dojrzałych rynkach ubezpieczeniowych. Sądzę, że różnice, które jeszcze występują, mogłoby zmienić uruchomienie III filaru reformy emerytalnej. Rozumiem, że obecna sytuacja gospodarcza, i związana z nią kondycja finansowa firm, czy zasobność portfeli klientów indywidualnych, mogą nie skłaniać do dyskusji na ten temat. Jednak myślę, że przyjdzie taki dzień, kiedy odrzuciwszy demagogię zaczniemy uczciwie mówić o konieczności zapewnienia Polakom dodatkowego zabezpieczenia na emeryturze. Oczywiście, nie chcę powiedzieć, że najwłaściwszą formą oszczędzania na emeryturę są ubezpieczenia, nie. Powinno się umożliwić Polakom korzystanie z różnych instrumentów finansowych.

W sektorze ubezpieczeń majątkowych dominującą pozycję ciągle utrzymują ubezpieczenia komunikacyjne. Czy i kiedy może się to zmienić?

Reklama
Reklama

Rzeczywiście, udział ubezpieczeń komunikacyjnych w portfelu, głównie za sprawą obowiązkowego ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych, jest u nas średnio dwukrotnie wyższy niż w krajach Unii. To zapewne z czasem się zmieni. Musi wzrosnąć udział typowych ubezpieczeń majątkowych, a zwłaszcza ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej. Myślę tu o ubezpieczeniach OC: ogólnej, zawodowej, za produkt czy członków władz spółek prawa handlowego. Zmianę tej struktury mogłoby przyspieszyć wprowadzenie i upowszechnienie dobrowolnych ubezpieczeń zdrowotnych. Pozwoliłoby to z jednej strony na wzbogacenie oferty opieki zdrowotnej, z drugiej - stworzyłoby placówkom służby zdrowia możliwości pozyskania nowych źródeł finansowania. Chyba nikt nie ma dzisiaj wątpliwości, że środki przekazywane z budżetu na służbę zdrowia są niewystarczające. Nie zmieni tego karuzela ministrów czy łączenie kas chorych w Narodowy Fundusz Zdrowia. Bo są to tylko działania pozorne. Rząd, którego nie stać na zwiększenie wydatków na publiczną służbę zdrowia, powinien raczej stworzyć możliwość dopływu dodatkowych środków do systemu. Oczywiście, pod warunkiem, że nie zostałyby one zmarnotrawione.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama