Reklama

Zmiana rządu jedynie nieznacznie zwiększyłaby szansę na lepszą politykę gospodarczą

Warszawa, 04.06.2003 (ISB) -- Niezależnie od potencjalnych zmian na polskiej scenie politycznej, spodziewanych przez wielu obserwatorów po referendum uniijnym, szanse na jakiekolwiek zmiany w polityce gospodarczej państwa są niewielkie. Ktokolwiek stanąłby na czele nowego rządu, będzie już bowiem myślał o niedalekich, możliwych nawet już w przyszłym roku na wiosnę, wyborach parlamentarnych.

Publikacja: 04.06.2003 15:02

Czy istotne jest więc w takim razie z perspektywy rozwoju gospodarki to, co stanie się z obecnym rządem?

W ostatnich tygodniach strategia rządu Leszka Millera jest oczywista nawet dla osoby nie śledzącej z uwagą rozwoju sytuacji politycznej. Polega ona na skoncentrowaniu się na referendum, próbie wyciszenia problemów i przerzuceniu wszelkich ważkich decyzji na termin po 7-8 czerwca.

Sztandarowym przykładem tej strategii jest "Program Naprawy Finansów Rzeczpospolitej", autorstwa ministra finansów Grzegorza Kołodki, który ma być przyjęty przez rząd na pierwszym posiedzeniu po referendum.

Pracę nad tą reformą rząd zaczął już marcu, a potem termin jej przyjęcia był kilkakrotnie odsuwany. Jest on przecież kluczowy nie tylko dla budżetu w 2004 roku, ale dla równowagi gospodarczej kraju i dla tego, czy państwo będzie mogło normalnie wypełniać swe funkcje.

Także problem polskiego górnictwa i niektóre oczekiwane decyzje prywatyzacyjne mają być podjęte w czerwcu. Do czasu referendum zostały wygłuszone spory polityczne pomiędzy partiami proeuropejskimi, ale przede wszystkim te w łonie SLD.

Reklama
Reklama

I to właśnie w samym SLD kryje się największe zagrożenie dla rządów premiera. Opozycja jest zbyt słaba, by zagrozić teoretycznie mniejszościowemu rządowi Millera. W praktyce ten mniejszościowy rząd wygrał bowiem dotychczas wszystkie ważne głosowania.

Kierownictwo SLD nie może być bowiem zadowolone ze spadku poparcia dla ich partii, które od wyborów parlamentarnych 2001 roku zmniejszyło się o około 15 pkt proc. i nie przekracza już, jak pokazują najnowsze sondaże, 30%.

Pracę rządu ocenia dobrze tylko około 10% Polaków, czyli mniej niż tak krytykowany, przez SLD, poprzedni rząd Jerzego Buzka. Wypowiedzi prominentnych polityków Sojuszu potwierdzają, choć w zawoalowany sposób, że obóz rządowy ma świadomość coraz gorszych wyników.

Dodatkowo bardziej prawdopodobne jest, że niskie poparcie dla rządu będzie przekładało się na spadek poparcia dla Sojuszu, co na pewno niepokoi kierownictwo SLD. Dwa lata temu wydawało się pewnym, że SLD będzie rządzić w Polsce przez co najmniej dwie kadencje z rzędu, teraz jest to wątpliwe, także dla kierownictwa SLD, stąd naturalną wydaje się być, w ocenie obserwatorów politycznych, wymiana niepopularnego premiera.

Jednak dobry wynik referendum może wzmocnić rząd, którego priorytetem zawsze była integracja. Po bardzo dobrym rezultacie Miller będzie prawdopodobnie próbował kontratakować, argumentując, że udało mu się wprowadzić Polskę do Unii Europejskiej i nawet przejściowe problemy gospodarcze nie mogą przesłonić tego sukcesu. Może także próbować przedstawić wyniki referendum jako formę plebiscytu "za" i "przeciw" rządowi.

Wydaje się, że wynik batalii o premierostwo poznamy po kongresie SLD, który odbędzie się pod koniec czerwca. Miller zapowiadał wielokrotnie, że premierem będzie ten, kogo kongres wybierze na przewodniczącego, tak aby nie było "kierowania z tylnego fotela".

Reklama
Reklama

Jednak mimo nawet dobrego wyniku w referendum Miller może okazać się już zbyt słaby, szczególnie w świetle wszystkich tegorocznych afer. Tym bardziej, że prominentni funkcjonariusze SLD już wymieniają, popularnego wśród części Sojuszu, byłego premiera Józefa Oleksego, jako możliwego kontrkandydata dla Millera.

Jednak dynamika wydarzeń po referendum może być tak duża, że rozstrzygnięcie o fotelu premiera może zapaść wcześniej. Tym bardziej, że do gry po referendum wkroczy z pewnością prezydent.Spór między Millerem i Prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim nie jest rzeczą nową i wydaję się dotyczyć w coraz większym stopniu spraw ideologicznych. Dlatego, przy dużym poparciu społecznym dla swoich działań, prezydent stał się dla części liberalnych elit idealnym kandydatem na twórcę nowej szerokiej partii, przełamującej podziały pomiędzy opozycją z lat PRL-u, a ówczesnym obozem rządzącym.

Teraz, jeszcze przed referendum, Kwaśniewski co prawda odcina się od pomysłu nowej, reformatorskiej partii, ale jednocześnie mówi głośno, że w SLD trzeba "wyeliminować nieprawidłowości", a "Polsce potrzebny jest rząd większościowy". Zapowiada też konsultacje w sprawie jego powołania.

Te nieprawidłowości to m.in. afery pojawiające się wokół SLD, z taką częstotliwością, z jaką pojawiały się one w schyłkowym okresie rządów AWS.

Najważniejsze z nich to oczywiście "afera Rywina", sprawy byłego ministra zdrowia Mariusza Łapińskiego i szefa Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ) Aleksandra Naumana oraz afera zbożowa, którą opozycja może wykorzystać do walki z premierem już po referendum. Konsekwencje afery zbożowej będą zapewne nośne społecznie, ze względu na wzrost cen pieczywa.

Afera związana z nieprawidłowościami w resorcie zdrowia podkopuje już teraz pozycję Millera, który bardzo długo popierał kandydaturę Naumana na stanowisko prezesa NFZ. Także Łapiński długo cieszył się zaufaniem premiera. Niewiele zmienia, że Nauman i Łapiński zostali już z SLD wykluczeni.

Reklama
Reklama

Wkrótce po referendum Miller stanie też przed sejmową komisją śledczą badającą sprawę Lwa Rywina, gdzie będzie musiał odpowiadać na pytania dociekliwego posła Jana Rokity. To przesłuchanie, specjalnie przeniesione na "po referendum" będzie miało olbrzymi wpływ na przyszłość tego rządu.

Zasadniczą sprawą będzie jednak koncepcja powstania rządu większościowego, do czego dąży Kwaśniewski. Po konwencji PO wiadomo już, że jedyną możliwą koalicją w tej Sejmie jest koalicja SLD-UP-PSL.

Ludowcy bardzo chcieliby wrócić do niej, o czym świadczy list prezesa Jarosława Kalinowskiego do prezydenta, ale warunek PSL jest jeden - nowy premier w takim rządzie. Nie wybaczyli oni bowiem Millerowi wyrzucenia ich z poprzedniej koalicji.

Prawdopodobnie więc przez kongresem SLD będziemy już wiedzieli, czy ktoś zastąpi Millera. Nie jest jednak przesądzone, czy prezydentowi uda się przekonać większość działaczy SLD do swoich planów, szczególnie, że jeszcze nie dawno Miller cieszył się wśród nich olbrzymim poparciem.

Najpoważniejszym kandydatem do funkcji premiera wydaje się być Józef Oleksy, stojący w opozycji do Millera i blisko związany z prezydentem. Może on także liczyć na poparcie części SLD.

Reklama
Reklama

Prezydent może jednak forsować koncepcję rządu fachowców, na czele którego mogłaby stanąć minister ds. europejskich Danuta Huebner, albo minister gospodarki i pracy Jerzy Hausner. Taki rząd mógłby liczyć przynajmniej na ciche poparcie PO przy wdrażaniu reformy finansów publicznych.

Jednak sama koncepcja rządu fachowców w obecnej sytuacji politycznej wydaje się być mrzonką. Wdrażanie reform przez taki rząd byłoby zapewne bolesne, a żadna z partii nie chciałby się pod nimi podpisać mając w świadomości krótką perspektywę do następnych wyborów, które mogą się odbyć już w czerwcu 2004 roku.

Trzeba bowiem pamiętać, że w kwietniu prezydent zawarł z premierem porozumienie, według którego wcześniejsze wybory parlamentarne mają się odbyć razem z wyborami do parlamentu europejskiego, czyli w czerwcu przyszłego roku. Wariant jeszcze wcześniejszych wyborów mógłby pojawić się w przypadku braku uchwalenia budżetu na 2004 rok.

W koalicji z PSL uda się zatwierdzić niewiele zmienioną w porównaniu z tegoroczną ustawą budżetową na przyszły rok i prawdopodobnie pozwoli "spokojnie" czekać na wybory. Rynek nawet już nie liczy na wprowadzenie w życie tzw. "planu KołodTo właśnie krótki termin, jaki został do wyborów, będzie działał na polityków rozprężająco, gdyż na efekty ewentualnych reform trzeba byłoby czekać zdecydowanie dłużej. (ISB)

Przemysław Kuk

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama