Reklama

Rynki czekają na deklaracje Hausnera w obawie o zwiększenie deficytu budżetowego - analiza

Warszawa, 12.06.2003 (ISB) -- Rynki obawiają się rozluźnienia polityki fiskalnej w związku z przeniesieniem rządowego centrum decyzyjnego ds. gospodarczyych do resortu gospodarki z Ministerstwa Finansów. Dlatego z niepokojem będę czekały na deklaracje nowego wicepremiera ds. gospodarczych Jerzego Hausnera.

Publikacja: 12.06.2003 12:55

Premier Leszek Miller zaproponował na początku tego tygodnia i zdecydował w środę, że przesunie centrum decyzyjne dotyczące spraw gospodarczych z Ministerstwa Finansów do Ministerstwa Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej (MGPiPS) oraz zdecydował, że wicepremierem zostanie Jerzy Hausner. Dotychczasowy wicepremier i minister finansów Grzegorz Kołodko podał się do dymisji protestując w ten sposób przeciw pomysłowi.

Wręczenie nominacji na wicepremiera Hausnerowi oraz na ministra finansów Andrzejowi Raczko zaplanowano na poniedziałek, czyli już po piątkowym głosowaniu nad wotum zaufania dla rządu.

"To, co jest groźne, to przesunięcie kompetencji z resortu finansów do ministra gospodarki. To jest błąd, bo w następnych latach będziemy potrzebowali bardzo sprawnie przeprowadzonej reformy finansów publicznych i nie sądzę, żeby ministerstwo gospodarki było takim miejscem, gdzie taką reformę można zrobić. (...) Jeżeli zapowiedzi ministra Hausnera potwierdzą się, to o tej reformie będziemy mogli zapomnieć" - powiedział Michał Dybuła, ekonomista banku BNP Paribas.

"Przeniesienie odpowiedzialności za politykę gospodarczą do resortu gospodarki będzie oznaczać luźniejszą politykę fiskalną, czyli w średnim okresie może być to negatywne dla rynku. Prawdopodobieństwo bardziej radykalnych reform w 2004 roku wydaje się teraz mniejsze" - stwierdził Arkadiusz Krześniak, ekonomista Deutsche Banku.

Dotychczasowy minister gospodarki i pracy cieszy się dużym zaufaniem większości uczestników rynku, choć niepokój mogą budzić jego plany popytowego ożywiania gospodarki. W kwietniu minister Hausner mówił, że aby osiągnąć 5% wzrostu gospodarczego w przyszłym roku, potrzebne jest zwiększenie popytu krajowego i mniej doktrynalne podejście do spraw deficytu budżetowego i równowagi makroekonomicznej, którą przejściowo można poświęcić w celu zdynamizowania gospodarki.

Reklama
Reklama

"Jestem pesymistą co do tego, jak ta polityka fiskalnej powinna w następnych latach wyglądać, jest to propozycja bardzo luźnej polityki. Jest to pompowanie wzrostu i inflacji przez rozdęty budżet, czy brak cięcia po stronie wydatkowej" - dodał Dybuła.

"To jest skok na kasę" - tak określił w środę Kołodko pomysł przeniesienia gospodarczego centrum decyzyjnego z resortu finansów do ministerstwa gospodarki. Mocno przeciw takiemu określeniu proponowanych zmian oponował także w środę Hausner.

Koncepcja Hausnera zakłada, że wysokość deficytu budżetowego jest w obecnej sytuacji gospodarczo-społecznej wtórna, a wszystkie działania rządu muszą być podporządkowane zwiększeniu dynamiki PKB. Początkowo twierdził on, że Polska z tego powodu nie powinna się spieszyć do strefy euro, gdyż przed wejściem do niej musi zredukować deficyt. Później jednak zmienił zdanie.

Natomiast minister Kołodko, choć mocno krytykowany przez analityków i obserwatorów rynku, chciał ograniczyć deficyt, aby w 2006 roku spełnić kryteria z Maastricht i w 2007 lub 2008 roku wstąpić do Unii Gospodarczo-Walutowej (UGW). W środę takie stanowisko i zaprezentował również premier Miller.

"My od dłuższego czasu uważamy, że będzie to 2009 lub 2010 rok i nie ma się chyba co oszukiwać, że wcześniej będzie to możliwe" - powiedział Dybuła. Większość ekonomistów jest podobnego zdania.

JAK SILNA BĘDZIE POZYCJA NOWEGO MINISTRA FINANSÓW?

Reklama
Reklama

Kandydat na nowego ministra finansów Andrzej Raczko jest uważany za dobrego fachowca i jest znany rynkom finansowym, dlatego też zmiany w rządzie nie przyniosły większych ruchów na rynkach finansowych. Dymisja wicepremiera Kołodki została prawdopodobnie zdyskontowana już po poniedziałkowym wystąpieniu Millera.

"Sama kandydatura Andrzeja Raczko na ministra finansów jest neutralna dla rynku" - powiedział Krześniak.

"Co do rezygnacji ministra Kołodki, to trzeba było się tego spodziewać od początku tygodnia. Spodziewałem się, że nowym ministrem finansów może zostać technokrata, bez jakiegoś większego poparcia politycznego" - powiedział Dybuła.

Raczko nie będzie więc ministrem mogącym liczyć na szersze poparcie polityczne, co oznacza, że może zostać całkowicie podporządkowany planom Hausnera, a jego pozycja zostanie zredukowana do funkcji "księgowego".

"Doświadczenie pana ministra Raczko jako byłego wiceministra, osoby odpowiedzialnej za zarządzanie długiem publicznym i fundusze europejskie, będzie na pewno przydatne" - uważa ekonomista BNP Paribas. Ostatnio Raczko był jednym z szefów Banku Gospodarki Żywnościowej (BGŻ).

Nowy minister finansów odmawia na razie komentarzy na temat swoich koncepcji.

Reklama
Reklama

SZANSA NA POROZUMIENIE Z NBP?

Hausner zapowiedział, że będzie dążył do porozumienia z bankiem centralnym, ale nie zrezygnuje z wykorzystania jego środków. Dodał jednak, że mogą być one wykorzystane w inny sposób niż planował to Grzegorz Kołodko.

"Rynki mogą przyjąć z pewnym uspokojeniem tę propozycję ministra Hausnera, że istnieją możliwości innego sposobu wykorzystania rezerwy rewaluacyjnej i pomysły pana ministra Raczko, że trzeba to wykorzystać przez wcześniejszą spłatę długu zagranicznego" - powiedział Dybuła.

"Polepszenie sytuacji pomiędzy rządem a RPP to pozytywny sygnał dla inwestorów" - dodał.

Raczko proponował w lutym tego roku, aby wykorzystać część rezerwy rewaluacyjnej na wcześniejszą spłatę długu zagranicznego Polski. Taką koncepcję popiera część członków RPP. Również prezes banku centralnego Leszek Balcerowicz mówił, że możliwe jest powtórzenie tzw. "operacji brazylijskiej", w której poprzez wcześniejszy wykup długu Polska zaoszczędziła ok. 800 mln USD.

Reklama
Reklama

Kołodko wpisał do założeń przyszłorocznego budżetu 9,0 mld zł dochodów z rezerwy rewaluacyjnej i w ten sposób próbował "zmniejszyć" deficyt budżetowy do 33,1 mld zł. Prezes banku centralnego Leszek Balcerowicz bardzo ostro zaprotestował przeciw temu i uznał to za złamanie konstytucji.

Mimo rezygnacji Kołodki wciąż obowiązują założenia budżetowe na rok 2004 zaproponowane przez niego i przyjęte przez rząd we wtorek.

"Mamy uspokojenie napięć na linii Rada Polityki Pieniężnej (RPP), a rząd. Wszystko zależy od tego, jakie zmiany nastąpią w budżecie. Jeżeli rynek będzie przekonany, że wiarygodne - to będziemy mieli uspokojenie" - powiedział także ekonomista Deutsche Banku.

Hausner zapowiada także, że zmieni niektóre założenia budżetowe, ale zastrzega, że nie będą to zmiany rewolucyjne.

Mimo niepewnej sytuacji politycznej rynki szacują, że RPP nadal będzie w znaczny sposób luzować politykę pieniężną.

Reklama
Reklama

Miller, aby wzmocnić swoją pozycję i pokazać, że dysponuje realną większością w Sejmie, zgłosił wniosek o wotum zaufania dla jego gabinetu. Wniosek ma być głosowany w piątek i wiele wskazuje na to, że premierowi uda się wyjść z tej próby zwycięsko.

"Wydaje mi się, że to zamieszanie polityczne nie będzie na tyle duże, aby powstrzymać RPP od obniżek stóp w najbliższym okresie" - dodał ekonomista.

Rynki szacują, że do końca roku podstawowa stopa procentowa spadnie o 50-100 pb z obecnego poziomu 5,50%, a nawet więcej niż o 150 pb w ciągu najbliższych 12 miesięcy. (ISB)

Przemysław Kuk

pk/tom

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama