Premier Leszek Miller zaproponował na początku tego tygodnia i zdecydował w środę, że przesunie centrum decyzyjne dotyczące spraw gospodarczych z Ministerstwa Finansów do Ministerstwa Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej (MGPiPS) oraz zdecydował, że wicepremierem zostanie Jerzy Hausner. Dotychczasowy wicepremier i minister finansów Grzegorz Kołodko podał się do dymisji protestując w ten sposób przeciw pomysłowi.
Wręczenie nominacji na wicepremiera Hausnerowi oraz na ministra finansów Andrzejowi Raczko zaplanowano na poniedziałek, czyli już po piątkowym głosowaniu nad wotum zaufania dla rządu.
"To, co jest groźne, to przesunięcie kompetencji z resortu finansów do ministra gospodarki. To jest błąd, bo w następnych latach będziemy potrzebowali bardzo sprawnie przeprowadzonej reformy finansów publicznych i nie sądzę, żeby ministerstwo gospodarki było takim miejscem, gdzie taką reformę można zrobić. (...) Jeżeli zapowiedzi ministra Hausnera potwierdzą się, to o tej reformie będziemy mogli zapomnieć" - powiedział Michał Dybuła, ekonomista banku BNP Paribas.
"Przeniesienie odpowiedzialności za politykę gospodarczą do resortu gospodarki będzie oznaczać luźniejszą politykę fiskalną, czyli w średnim okresie może być to negatywne dla rynku. Prawdopodobieństwo bardziej radykalnych reform w 2004 roku wydaje się teraz mniejsze" - stwierdził Arkadiusz Krześniak, ekonomista Deutsche Banku.
Dotychczasowy minister gospodarki i pracy cieszy się dużym zaufaniem większości uczestników rynku, choć niepokój mogą budzić jego plany popytowego ożywiania gospodarki. W kwietniu minister Hausner mówił, że aby osiągnąć 5% wzrostu gospodarczego w przyszłym roku, potrzebne jest zwiększenie popytu krajowego i mniej doktrynalne podejście do spraw deficytu budżetowego i równowagi makroekonomicznej, którą przejściowo można poświęcić w celu zdynamizowania gospodarki.