Nie ma jednego modelu wynagradzania członków rad nadzorczych. Decydują o tym akcjonariusze na walnych zgromadzeniach. Punkt 27. kodeksu dobrych praktyk w spółkach publicznych mówi, że wynagrodzenie członków RN "powinno być godziwe, lecz nie powinno stanowić istotnej pozycji kosztów działalności spółki ani wpływać w poważny sposób na jej wynik finansowy". Zgodnie z corporate governance ma "pozostawać w rozsądnej relacji do wynagrodzenia członków zarządu". Nikt jednak nie odważył się ustalić poziomu tej relacji.
Rada kosztowniejsza niż zarząd
W trzech spółkach giełdowych w 2002 r. członkowie rad nadzorczych łącznie zarobili więcej niż przedstawiciele zarządów. W Farmacolu prawie o 64%, Pia Piaseckim - ponad 38%, a Tonsilu - blisko 26%. Tylko pierwsza z tych spółek - w jej radzie zasiadają przedstawiciele głównego akcjonariusza, rodziny Olszewskich - może pochwalić się dobrymi wynikami finansowymi. Tonsil, w którym ponad 40% głosów kontroluje Tohoku Pioneer, ma problemy z płynnością finansową i broni się przed upadłością. Zarząd firmy Pia Piasecki, której największy pakiet akcji ma Bank Handlowy, niedawno sam złożył wniosek o upadłość. Dobrze opłacana rada nadzorcza nie oznacza, że spółka nie ma trudności. Problemy z płynnością finansową mają także Simple i Pozmeat, które członkom RN w 2002 r. wypłaciły po blisko 0,5 mln zł.
Wynagrodzenia za zasługi
W gronie 10 spółek z najkosztowniejszymi radami nadzorczymi połowa to instytucje finansowe. Na uwagę zasługują jednak dwie firmy spożywcze - Sokołów i Wilbo. Największa spółka mięsna w kraju wysoką pozycję w rankingu zawdzięcza głównie przewodniczącemu rady Dominikowi Jastrzębskiemu. Od jesieni 2000 r. za pełnioną funkcję otrzymuje miesięcznie równowartość 15 tys. euro. Z naszych informacji wynika, że zarabia więcej niż prezes Sokołowa.