Ceny kontraktów terminowych na miedź odbiły się w piątek od sześciotygodniowego minimum i na londyńskiej giełdzie kosztowały po południu 1672 USD za tonę, a więc o 7 USD więcej niż dzień wcześniej. Nastroje na rynku metali poprawiły się po opublikowaniu informacji, że wydatki konsumpcyjne w Stanach Zjednoczonych wzrosły w maju o 0,1%. Ponieważ generują one ponad 70% amerykańskiego PKB, uznano, że ich wzrost może zapowiadać zwiększenie popytu, a więc zmniejszenie się zapasów miedzi. Zapasy te w magazynach monitorowanych przez londyńską giełdę spadły od czwartku o 0,3% do 668650 ton, a więc do poziomu najniższego od września 2001 r.

Ropa naftowa w piątek znowu zdrożała niewiele. Niepokój na tym rynku podsycany jest przez kolejne zamachy w Iraku, w których giną amerykańscy i brytyjscy żołnierze i niszczone są instalacje naftowe. W sumie opóźnia to powrót irackiej ropy na międzynarodowy rynek, a bez tego nie należy oczekiwać spadku cen ropy, bo z jej obecnego poziomu zadowoleni są wszyscy eksporterzy. Po południu na londyńskiej giełdzie paliwowej baryłka ropy Brent z dostawą w sierpniu kosztowała 27,10 USD, czyli o 6 centów więcej niż na czwartkowym zamknięciu.

Złoto nadal w piątek taniało i jego cena w Londynie zbliża się do poziomu najniższego od siedmiu tygodni. Przyczyną tego spadku jest ciągłe umacnianie się kursu dolara, co sprawia, że złoto staje się droższe dla inwestorów dysponujących innymi walutami. Dolar zaś rośnie w wyniku spekulacji, że szybszy wzrost gospodarczy w USA zwiększy popyt na aktywa denominowane w amerykańskiej walucie. Cena złota z natychmiastową dostawą na londyńskiej giełdzie spadła o 12,5 centa, do 343,975 USD za uncję.