Na obecny rok przypada szczyt trzyletniego cyklu koniunkturalnego, który tym razem jest bardzo słaby. Jego dołek wypadł pod koniec 2001 r. i od tego momentu obserwujemy stopniową poprawę w gospodarce. Wcześniej ten cykl dawał o sobie znać z zadziwiającą regularnością, w 1994, 1997 i 2000 roku. Za każdym razem miał coraz mniejszą dynamikę. Sześć lat temu WIG wzrósł o 300%, trzy lata temu "jedynie" podwoił swoją wartość. Teraz od dołka zyskał blisko połowę. Zakładam, że w sumie nie będzie to już wiele więcej i WIG zakończy zwyżkę w okolicach 17 tys. pkt. Na tej wysokości przez kolejne dwa miesiące powinien formować się szczyt.
Jesienią zostanie on w pełni ukształtowany i rynek będzie gotowy do wykonania kolejnego ruchu w dół. Zakończyłby się on przełamaniem tegorocznego minimum. Odnosząc się do przeszłości, można obrazowo porównać obecną sytuację rynku do tej z sierpnia 1997 r. - największa część zwyżki jest już za nami, ale nie oznacza to wcale, że rynek natychmiast zmieni kierunek.