Przejmowanie kontroli nad amerykańskim rynkiem akcji przez podaż odbywa się, przynajmniej na wykresie S&P 500, według klasycznego schematu 1-2-3*. Pierwszym etapem zmiany tendencji było przełamanie wzrostowej linii trendu. Od tamtej pory minęły już prawie cztery tygodnie i tego czasu niedźwiedzie nie straciły. Przede wszystkim udało się im zakończyć drugi etap przejścia od wzrostów do spadków, którym jest testowanie ostatniego maksimum. Próba wybicia ponad szczyt z połowy czerwca zakończyła się niepowodzeniem. Zwyżka na początku lipca do 1010 punktów była zarazem ruchem powrotnym do przełamanej linii trendu.
Efektem zwiększonej podaży akcji jest na razie konsolidacja (już w trakcie piątkowej sesji sytuacja ta może ulec zmianie). Żeby schemat 1-2-3 został dopełniony, potrzeba zamknięcia sesji poniżej 974 pkt. Na wykresie S&P 500 ukształtuje się w takim wypadku podwójny szczyt, z którego wynikać będzie spadek o 35 punktów.
To nie powód do bessy
Taki scenariusz uznaję w tej chwili za najbardziej prawdopodobny - decydującym czynnikiem jest dla mnie zachowanie wskaźnika MACD. W trakcie wzrostu S&P 500 w pierwszej połowie lipca oscylator nie dał rady przebić się ponad wykres swojej średniej, czego efektem jest najsilniejsza z możliwych, negatywna dywergencja. Nawet jednak wybicie indeksu poniżej 974 pkt i zmiana trendu krótkoterminowego na spadkowy to za mało, żeby prognozować załamanie całego wzrostu, biorącego początek wiosną tego roku. Wykres tygodniowy S&P 500 dopuszcza zniżkę nawet do 920 punktów (a na pewno do 940 pkt) bez sygnałów załamania trwającego cztery miesiące wzrostu.
Jeśli zmiana trendu na wykresie Nasdaq Composite również ma przebiegać według schematu 1-2-3, to na razie proces ten nie osiągnął nawet pierwszego punktu. Indeks spółek technologicznych w dalszym ciągu znajduje się ponad główną linią 4-miesięcznego trendu wzrostowego. Wprawdzie odwrót ze szczytu z 14 lipca był dość gwałtowny, ale jego techniczne konsekwencje nie są dotychczas istotne. Wartość indeksu spadła od wierzchołka ok. 4%, co nie wykracza poza rozmiary zwykłego odreagowania w tym wzroście. Najgłębsza korekta (na samym początku zwyżki) spowodowała spadek notowań o 5,6%.