Reklama

Zmiana trendu coraz bliżej

Zmiana trendu na amerykańskim rynku akcji na spadkowy staje się bardzo prawdopodobna. Na wykresie S&P 500 jest coraz bliżej podwójnego szczytu, formacji zapowiadającej spadki. Wzrost w mijającym tygodniu kontynuował Nasdaq Composite, który na zamknięcie sesji poniedziałkowej osiągnął 52-tygodniowe maksimum.

Publikacja: 19.07.2003 10:06

Przejmowanie kontroli nad amerykańskim rynkiem akcji przez podaż odbywa się, przynajmniej na wykresie S&P 500, według klasycznego schematu 1-2-3*. Pierwszym etapem zmiany tendencji było przełamanie wzrostowej linii trendu. Od tamtej pory minęły już prawie cztery tygodnie i tego czasu niedźwiedzie nie straciły. Przede wszystkim udało się im zakończyć drugi etap przejścia od wzrostów do spadków, którym jest testowanie ostatniego maksimum. Próba wybicia ponad szczyt z połowy czerwca zakończyła się niepowodzeniem. Zwyżka na początku lipca do 1010 punktów była zarazem ruchem powrotnym do przełamanej linii trendu.

Efektem zwiększonej podaży akcji jest na razie konsolidacja (już w trakcie piątkowej sesji sytuacja ta może ulec zmianie). Żeby schemat 1-2-3 został dopełniony, potrzeba zamknięcia sesji poniżej 974 pkt. Na wykresie S&P 500 ukształtuje się w takim wypadku podwójny szczyt, z którego wynikać będzie spadek o 35 punktów.

To nie powód do bessy

Taki scenariusz uznaję w tej chwili za najbardziej prawdopodobny - decydującym czynnikiem jest dla mnie zachowanie wskaźnika MACD. W trakcie wzrostu S&P 500 w pierwszej połowie lipca oscylator nie dał rady przebić się ponad wykres swojej średniej, czego efektem jest najsilniejsza z możliwych, negatywna dywergencja. Nawet jednak wybicie indeksu poniżej 974 pkt i zmiana trendu krótkoterminowego na spadkowy to za mało, żeby prognozować załamanie całego wzrostu, biorącego początek wiosną tego roku. Wykres tygodniowy S&P 500 dopuszcza zniżkę nawet do 920 punktów (a na pewno do 940 pkt) bez sygnałów załamania trwającego cztery miesiące wzrostu.

Jeśli zmiana trendu na wykresie Nasdaq Composite również ma przebiegać według schematu 1-2-3, to na razie proces ten nie osiągnął nawet pierwszego punktu. Indeks spółek technologicznych w dalszym ciągu znajduje się ponad główną linią 4-miesięcznego trendu wzrostowego. Wprawdzie odwrót ze szczytu z 14 lipca był dość gwałtowny, ale jego techniczne konsekwencje nie są dotychczas istotne. Wartość indeksu spadła od wierzchołka ok. 4%, co nie wykracza poza rozmiary zwykłego odreagowania w tym wzroście. Najgłębsza korekta (na samym początku zwyżki) spowodowała spadek notowań o 5,6%.

Reklama
Reklama

Giganci w opałach

Jeśli na amerykańskim rynku akcji ma utrzymać się średnioterminowy trend wzrostowy, to nie powinny w znaczącym stopniu spadać kursy największych przedsiębiorstw. Reprezentujące je średnia przemysłowa Dow Jones osiągnęła tegoroczne maksimum przed miesiącem (9323 pkt). Trwająca od tamtej pory korekta ma na razie płaski charakter, choć tego samego rodzaju co w przypadku S&P 500 negatywna dywergencja między indeksem a wskaźnikiem MACD sugeruje, że sytuacja ta może się zmienić. Zakładając zaostrzenie korekty, najpóźniej w okolicach 8,9 tys. punktów, ponownie powinien pojawić się popyt na akcje. Na tej bowiem wysokości znajduje się górne ograniczenie konsolidacji, z której wybicie w górę jest podstawą trwającej już ponad 4 miesiące zwyżki. Ponowny spadek poniżej tej wartości byłby sygnałem załamania trendu.

BUX przed spadkami

W czerwcu dodatnia korelacja między giełdami w Budapeszcie i Warszawie została zerwana. BUX przez cały miesiąc spadał, podczas gdy WIG20 w coraz szybszym tempie zyskiwał na wartości. W lipcu obydwa rynki poruszają się w tym samym kierunku, ale tempo wzrostu jest bardzo różne. Podczas gdy w Warszawie indeksy regularnie biją 52-tygodniowe maksima, w Budapeszcie trwa mozolne odrabianie strat. I wygląda na to, że proces ten już się skończył.

W zeszłym tygodniu lokalny wierzchołek na wykresie BUX ukształtował się na 8076 pkt. Kiedy w ostatnich dniach indeks zbliżał się do tej wartości, zawsze do głosu dochodziła podaż. Zamknięcie sesji poniżej 7890 pkt będzie sygnałem, że niedźwiedzie są nie tylko w stanie blokować wzrosty, ale również sprowadzić notowania na coraz niższe poziomy. W takim wypadku pozostanie jedynie mieć nadzieję, że dodatnia korelacja między BUX i WIG20 ponownie zostanie zerwana. Węgierski indeks przebył dopiero mniej więcej połowę drogi na południe, wynikającej ze wzrostowego kanału, który opisuje ostatnie 9 miesięcy notowań. Dolne ograniczenie tej formacji znajduje się na poziomie 7300 pkt.

* schemat 1-2-3 opisuje Victor Sperandeo w książce "Trader VIC" wydanej w 1998 roku przez Dom Wydawniczy ABC.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama