- To dla mnie zagadka - przyznaje Krzysztof Rybiński, główny ekonomista BPH PBK. - Zwłaszcza że w pierwszym kwartale dane dotyczące konsumpcji indywidualnej były kiepskie - dodaje. Konsumpcja indywidualna zwiększyła się w pierwszym kwartale zaledwie o 1,4% rok do roku, po wzroście o 3,5% w czwartym kwartale 2002 r.
- Fundusz płac ciągle maleje. Być może środki na zwiększone zakupy pochodzą z innych dochodów, które nie są uwzględnione w danych GUS dotyczących wynagrodzeń. Powodem ożywionej konsumpcji może być też niska inflacja - zastanawia się ekonomista. Problemy z wyjaśnieniem przyczyn dobrych wyników sprzedaży ma też Iwona Pugacewicz-Kowalska, główna ekonomistka CA IB Securities. - Być może rosną dochody i zatrudnienie w mniejszych przedsiębiorstwach, które nie są uwzględniane w danych publikowanych przez GUS. Poza tym zwiększać mogą się też dochody z szarej strefy - mówi I. Pugacewicz-Kowalska. Jej zdaniem, w drugim kwartale konsumpcja indywidualna była co najmniej o 3% większa niż przed rokiem.
Czerwiec był trzecim z rzędu miesiącem wzrostu sprzedaży. W maju zwiększyła się ona rok do roku o 9,7%, a w kwietniu o 11%. Do tej pory utrzymywanie się konsumpcji na stosunkowo wysokim poziomie mimo recesji w gospodarce i rosnącego bezrobocia ekonomiści tłumaczyli "przejadaniem" oszczędności. W ostatnim czasie argument ten stracił jednak na znaczeniu, gdy okazało się, że duża część środków wycofywanych z lokat bankowych zamieniana jest na inne formy oszczędności, zwłaszcza na jednostki funduszy inwestycyjnych.
GUS poinformował również o spadku bezrobocia w czerwcu do 17,8% z 17,9% w maju. Był to czwarty z kolei miesiąc, w którym zmniejszyła się liczba osób bez pracy. W opinii ekonomistów z Deutsche Bank Research, to efekt ożywienia w gospodarce. Nadal jednak wskaźnik utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie - najwyższym wśród przyszłych członków UE.
Według DBR, jest kilka powodów takiej sytuacji: m.in. relatywnie wysoki poziom wynagrodzeń, zwłaszcza w grupie osób najmniej zarabiających, oraz nadal nie zakończony proces restrukturyzacji rolnictwa i ciężkiego przemysłu. W opinii analityków banku, znacząca redukcja bezrobocia nie będzie możliwa ani w tym, ani w przyszłym roku, ponieważ wzrost gospodarczy jest jeszcze za niski. Do tego dochodzi bardzo mała elastyczność rynku pracy. DBR ocenia, że wejście Polski do UE nie rozwiąże problemu wysokiego bezrobocia. Zmaleć może co najwyżej odsetek młodych ludzi pozostających bez pracy.