PwC zwrócił się do 17 największych operatorów, których łączne przychody sięgają 83 mld euro rocznie, a liczba abonentów wynosi 250 mln. Badanie objęło też rynek polski. Z rozmów z menedżerami wynika, że firmy różnie podchodzą do tych samych kwestii. Rozbieżności dotyczą chociażby sposobu liczenia abonentów, kosztów pozyskania klienta czy wyliczeń tzw. churn - wskaźnika rezygnacji, który odzwierciedla liczbę osób odłączonych przymusowo i tych, które same zrezygnowały z usług sieci, w stosunku do całkowitej liczby abonentów.
Analitykom brakuje danych
Jak wskazuje PwC, inwestorzy i analitycy branży często kierują się takimi danymi, jak: ARPU - przychód na użytkownika; MOU - liczba minut na użytkownika; wspomniany już churn; SAC - koszt pozyskania użytkownika czy wskaźnik mierzący inwestycje w sieci w przeliczeniu na klienta.
Dysponując takimi danymi, można prognozować przyszłe wyniki operatorów sieci komórkowych. Aby były użyteczne, spółki powinny mierzyć je w ten sam sposób. Tak jednak nie jest. Ponadto spółki publikują tylko wybrane dane. Wszystkie podają liczbę aktywnych użytkowników sieci. Jednak już tylko 29% operatorów wskazuje, jak wielu klientów to ich pracownicy. Jeszcze mniej (18%) decyduje się ujawnić, ile osób rezygnuje z usług sieci, a ile - to nierzetelni klienci, odłączeni przymusowo. Tylko od 18% telekomunikacyjnych spółek można dowiedzieć się, ilu abonentów pozyskali dla nich wirtualni operatorzy (MVNO).
Jak wskazują specjaliści PwC, kryteria odłączenia użytkownika są niejednolite. Podkreślają, że taka sytuacja uniemożliwia porównanie jednego z najistotniejszych wskaźników raportowanych przez operatorów - ARPU (przychód na użytkownika).