"Po prostu jeśli dynamika napływu nowych środków do funduszy inwestycyjnych się nie zmniejszy, zarządzający nie będą mieli innego wyjścia jak kupować akcje. Również OFE są pod presją, bo ich udział w akcjach historycznie jest niski" - powiedział Maciej Bombol, zarządzający aktywami w TFI Banku Handlowego. Obecnie trwa dobra passa na rynku funduszy inwestycyjnych, skala nowych pieniędzy lokowanych w ich jednostki uczestnictwa jest bardzo wysoka, czemu sprzyja niska rentowność lokat bankowych i inwestycji w obligacje. Natomiast udział akcji w portfelach OFE zgodnie z danym na koniec półrocza nie jest wysoki. Wyniósł on 25 procent, czyli prawie tyle samo, co na koniec grudnia 2002. "Co prawda wyceny są już wysokie, ale jeszcze jest miejsce na wzrosty i do takiej bański spekulacyjnej z jaką mieliśmy do czynienia kilka lat temu jest jeszcze stosunkowo daleko. Nieuniknione są jednak korekty" - powiedział Bombol. Taka właśnie korekta miała miejsce na papierach PKN Orlen i KGHM. W poniedziałek kurs KGHM wzrósł o ponad siedem procent, a Orlenu - o ponad cztery procent. Tak dynamiczna zwyżka musiała wywołać chęć realizacji zysków, tym bardziej, że akcje tych firm od początku lipca wzrosły o odpowiednio 20 i 24 procent. W trakcie porannej części sesji akcje Telekomunikacji Polskiej łatwo przełamały psychologiczną barierę 15 złotych za sztukę, czyli kurs z marca 2002 roku. Takiej zwyżki nie udało się jednak utrzymać długo. I w tym przypadku możliwość spieniężenia niebagatelnych zysków okazała się kusząca. Inwestorzy po zmianie zarządu w Pekao wstrzymują się z odważnymi decyzjami, co szkodzi także kursowi tej spółki. Zdaniem maklerów na rynku panuje atmosfera wyczekiwania na publikację danych kwartalnych banku i innych dużych firm.
((Autor: Kuba Kurasz; Redagował: Marcn Gocłowski; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, Reuters Messaging: [email protected]))