Cena miedzi ustanowiła wczoraj kolejne półroczne maksimum. Za tonę tego metalu płacono po południu na londyńskiej giełdzie 1773 USD, a więc o 7 USD więcej niż na wtorkowym zamknięciu. Początkowo do zwyżki cen przyczyniły się informacje o wzroście wskaźnika zaufania francuskich przedsiębiorców i poprawie nastrojów konsumentów w Niemczech i w Wielkiej Brytanii. Później na rynku pojawiła się wiadomość o możliwości zakłóceń w dostawach miedzi, gdyby w Chile doszło do strajku w kopalni Escondida. Produkuje ona 800 tys. ton miedzi rocznie, co stanowi 8% globalnych dostaw tego metalu. Na wczorajszy wieczór zapowiedziano w tej kopalni głosowanie, które ma rozstrzygnąć o zorganizowaniu strajku. Miałby on rozpocząć się w sobotę, a produkcja miedzi w tej kopalni spadłaby o 80%. Dla rynku byłoby to o tyle istotne, że już teraz występują braki w podaży miedzi. Jej zapasy monitorowane przez Londyńską Giełdę Metali są już o 28% mniejsze niż przed rokiem.
Kontrakty terminowe na złoto ponownie wczoraj staniały, co było spowodowane umocnieniem się dolara do euro. Uncja złota z dostawą w grudniu kosztowała na nowojorskim rynku Comex 360,70 USD, a więc o 2,9 USD mniej niż na zamknięciu z poprzedniego dnia.
Departament Energetyki poinformował wczoraj, że zapasy benzyny w USA spadły w minionym tygodniu o 3,3 mln baryłek i były najniższe od 3 miesięcy oraz mniejsze o 3,4% niż przed rokiem. Zapasy surowej ropy spadły o 1 mln baryłek. Uczestnicy rynku spodziewali się takich informacji i po ich opublikowaniu cena ropy w Londynie lekko spadła. Baryłka ropy Brent z dostawą we wrześniu kosztowała po południu 28,02 USD, wobec 28,10 USD na zamknięciu dzień wcześniej.