W piątek kurs giełdowego Prokomu ponownie poszybował w górę. 2-procentowy wzrost pozwolił informatycznej spółce osiągnąć najwyższy poziom od roku. Nie brakuje optymistów, którzy wierzą, że to nie koniec zwyżek. Nawet jeśli nie w najbliższych dniach, to prorokują oni, że gdyńska spółka nie powiedziała jeszcze na parkiecie wszystkiego i w przyszłości będzie jeszcze lepiej. W końcu wyłączność na rozmowy w sprawie wdrożenia centralnego systemu informatycznego w PZU (Prokom otrzymał ją w ramach konsorcjum z amerykańskim CSC) dopiero może zacząć przynosić wymierne efekty. Fachowcy twierdzą, że wartość tego kontraktu to co najmniej 500 milionów złotych. Oczywiście pojawiają się też sceptycy, którzy uważają, że... Optymiści nie chcą ich jednak słuchać. Mówią, że sceptycy pojawiają się wszędzie tam, gdzie coś dobrego się dzieje. Trwa więc spór pomiędzy bykami i niedźwiedziami. A Prokom? Prokom zaliczył właśnie kolejny sukces. Tym razem na kortach.

Sopockie zmagania tenisistów (zawody ATP) i tenisistek (WTA) w ramach kolejnej edycji Idea Prokom Open (giełdowemu integratorowi w finansowym wspieraniu turnieju dzielnie pomaga PTK Centertel) zakończyły się późnym popołudniem w niedzielę. Zbiegły się zatem w czasie ze zwyżkującymi notowaniami spółki na GPW. W przypadku imprezy na kortach w okolicach ulic Powstańców Warszawy, Goyki, Ceynowy i Haffnera opinie byków i niedźwiedzi były jednak zgodne - tu nie ma mowy o bessie. I chociaż podczas eliminacyjnych rozgrywek przeszkadzał dość często deszcz, to niedzielne finały odbyły się w atmosferze więcej niż upalnej. Nie należy jej jednak mylić z atmosferą gorącego podniecenia, którego co niektórzy także się spodziewali. A to za sprawą ubiegłorocznej białej karteczki (nie mylić z chusteczką będącą przewodnim tematem wielu żartów).

Karteczka, o której mowa, przed rokiem - także podczas finałowych rozgrywek - wędrowała wśród najznamienitszych zasiadających w loży honorowej. Co prawda wówczas wiedzieli o niej bardzo nieliczni, ale dzisiaj należy już do historii powszechnej (znaczy: rozpowszechnionej), podobnie zresztą jak polityczno-literacko-kloaczny SMS wysłany przez jednego towarzysza do drugiego towarzysza w sprawie ewentualnego wsparcia, a przy okazji oceniający tych, którzy są poza układem (precz z nimi!!!). W związku zatem z historycznym miejscem, w którym na owej karteczce przekazywano sobie poufne informacje, było pewne zainteresowanie mediów (i nie tylko), czy i w tym roku ktoś nie będzie próbował w nieformalny sposób zaatakować prezydenta RP. Szybko jednak kamerzyści i fotoreporterzy odpuścili "podglądactwo" loży honorowej. Okazało się bowiem, że prezydent RP w towarzystwie pierwszej damy i prezesa Prokomu Ryszarda Krauzego oglądają tenisowe rozgrywki i nikt im nie przeszkadza doniesieniami z wizyt w gabinetach naczelnych największych mediów. Poza tym świat polityki bojąc się (?) styku ze światem biznesu tym razem w sposób nad wyraz ostrożny uczestniczył w Idea Prokom Open. Godnie zastąpili ich natomiast ludzie szeroko rozumianego szołmeństwa, których było pełno wszędzie. Naród miał więc trochę radości, oni wzbogacili swoje domowe budżety, a posłowie po wakacjach będą mieli więcej czasu na prace poza komisją śledczą.

Jak z tego widać w Sopocie zwyciężył tenis (takie przynajmniej są moje pierwsze wrażenia). Sportowcy - m.in. niezwykły Argentyńczyk Guillermo Coria, pierwsza rakieta Izraela Anna Pistolesi, no i oczywiście polscy debliści Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski - podzielili pomiędzy siebie 875 tys. dolarów. Publiczność miała co oglądać. A biała karteczka? Jeśli jej tym razem zabrakło, to znaczy, że coś zmienia się na lepsze. A jeśli za pół roku okaże się, że jednak ponownie się pojawiła... To znaczy, że przegraliśmy wszyscy. Bez względu na to, czy kurs Prokomu będzie rósł, czy spadał.