Kontrakty terminowe na miedź staniały wczoraj najbardziej od siedmiu tygodni, gdy poinformowano o odwołaniu strajku w chilijskiej kopalni Escondida. Strajk miał rozpocząć się w sobotę, ale zarządzająca kopalnią australijska spółka BHP Billiton przedstawiła nową ofertę płacową. Ma być ona przedyskutowana do piątku. Dotychczas pracownicy żądali podwyżki płac o 3%, a zarząd zgadzał się na 1,5% i dlatego 1346 związkowców opowiedziało się za strajkiem. Escondida jest największą na świecie kopalnią miedzi i przerwanie w niej wydobycia groziłoby zakłóceniami na rynku tego metalu. Za tonę miedzi z dostawą za trzy miesiące płacono po południu na londyńskiej giełdzie 1769 USD, a więc o 15 USD mniej niż na piątkowym zamknięciu. O 1%, do 1438 USD za tonę, staniało też wczoraj aluminium po opublikowaniu informacji, że Londyńska Giełda Metali wszczęła dochodzenie w sprawie "możliwej zmowy" między uczestnikami rynku tego metalu.
O ponad 1% spadła wczoraj cena ropy naftowej, ale też w piątek wzrosła ona na zamknięciu aż o 5,9%, co było największą jednodniową zwyżką od końca marca. Giełdy zareagowały w ten sposób na wiadomości o kolejnym ataku na rurociąg w Iraku. Jednak amerykańska armia zapewniła, że skutki zamachu nie były tak poważne, jak wyglądało to na pierwszy rzut oka, i wczoraj rurociąg miał już być naprawiony. Baryłka ropy Brent z dostawą we wrześniu kosztowała po południu w Londynie 29,63 USD wobec 29,99 USD na piątkowym zamknięciu.
Kontrakty terminowe na złoto zdrożały wczoraj po raz pierwszy od tygodnia, co było spowodowane spadkiem kursu dolara do euro. Uncja złota z dostawą w grudniu kosztowała na nowojorskim rynku Comex 249,4 USD, a więc o 0,5% więcej niż w piątek. n