Znaczne i szybkie zmiany kursów stwarzają okazje do sowitego zarobku. Warto jednak pamiętać, że każdy miecz ma dwa ostrza. Tak samo jak szybko się zyskuje, w równie mocnym tempie nasz kapitał może topnieć. Dlatego tak ważne jest zdyscyplinowane zarządzanie nim. Podstawowa zasada mówi, aby nie wkładać wszystkich jaj do jednego koszyka. Jej skuteczność obrazuje prosty przykład. Przyjmijmy, że połowę kapitału przeznaczonego na inwestowanie na giełdzie przeznaczymy na zakup walorów spółki, która stała się obiektem zainteresowania spekulantów, a nie przedstawia większej wartości fundamentalnej. Nie można wykluczyć, że akcje kupimy na lokalnym szczycie. Mając słabe nerwy i widząc jak zaraz potem kurs zaczyna mocno spadać, sprzedajemy je. Do obliczeń przyjmijmy, że spadek notowań wynosi 20%. Wartość całego portfela zmniejszy się o 10%. Jeśli jednak na taką ryzykowną lokatę przeznaczylibyśmy 1/10 posiadanych środków, nasza strata wyniosłaby jedynie 2%. Wielu specjalistów uważa, że właśnie nie więcej niż 2-3% kapitału powinno się ryzykować przy jednej transakcji.
Stalexport
W niecałe dwa tygodnie kurs wzrósł, uwzględniając maksymalny kurs z piątku, o ok. 100%. Na ostatniej sesji różnica między dziennym minimum i maksimum przekroczyła 30%. Wolumen obrotu wyniósł wczoraj blisko 1 mln akcji, czyli niecałe 8% kapitału. Przez ostatnie dwie sesje łącznie właściciela zmieniło ok. 14% wszystkich akcji. Niewykluczone że korzystając z dynamicznej zwyżki i ogromnego zainteresowania inwestorów, walory sprzedawał PKO BP. Przypomnijmy, że niedawno znacznie obniżył zaangażowanie w Kompapie. Dynamiczna zwyżka kursu i skokowy wzrost obrotów nie są niczym nowym w przypadku Stalexportu. Poprzednio podobna sytuacja wystąpiła w listopadzie 2001 r. Teraz kurs powrócił do poziomu notowanego w tamtym czasie.
Mostostal Export
Zapowiedź osiągnięcia w tym roku zysku rozbudziła zainteresowanie rynku tymi zupełnie niechcianymi dotąd walorami. W piątek wolumen obrotu był najwyższy w historii i przekroczył 4 mln akcji. To ponad 9% wszystkich papierów. Przez dwie ostatnie sesje właściciela zmieniło łącznie ok. 15% kapitału. Widać więc znaczny podział opinii inwestorów w ocenie perspektyw firmy. Notowania zakończyły się 12% poniżej dziennego maksimum i 6% ponad czwartkowym zamknięciem. Uzasadnione jest więc przypuszczenie, że część inwestorów finansowych, którzy ostatnio wyrażali niezadowolenie z efektów funkcjonowania firmy, skróciła swoje pozycje. Otwarte jest pytanie, w jak silne ręce trafiły akcje. Od tego zależy, jak dużo i czy w ogóle będzie można jeszcze coś na nich zarobić.