W drugiej połowie lipca ceny żywności spadły o 2,2% w ujęciu miesięcznym i o 1,6% wobec pierwszej połowy miesiąca. Ekonomiści ankietowani przez agencję ISB spodziewali się zaś spadku cen żywności w tym okresie od 1,0% do 1,7% w ujęciu miesięcznym przy średniej na poziomie 1,2%, co miało spowodować wzrost inflacji do około 1,0% r/r w lipcu z 0,8% r/r w czerwcu.
"Spadek cen żywności w drugiej połowie lipca był trochę silniejszy niż się spodziewano. Myślę natomiast, że ceny żywności będą jednak rosły szybciej niż w zeszłym roku. Ale chociaż ceny żywności będą w ten sposób podwyższały wskaźnik inflacji, to patrząc na inflację netto - oczyszczoną z czynników najbardziej zmiennych - widać jasno, że presji popytowej na ceny nie ma" - powiedział Michał Dybuła, ekonomista BNP Paribas.
Niska presja popytowa na wzrost cen konsumpcyjnych to, zdaniem Dybuły, wynik wysokiego bezrobocia i słabej dynamiki wzrostu płac w polskiej gospodarce.
"W tym miesiącu Rada poczeka na ceny sierpniowe, gdyż siłą rzeczy po żniwach można lepiej przewidzieć trend cen żywności, które stanowią 30% koszyka inflacji. Jeśli okaże się, że nic niedobrego nie dzieje się z inflacją, to we wrześniu możemy się spodziewać obniżki" - powiedział Dybuła.
Istotnym czynnikiem niepewności pozostaje też polityka fiskalna i jej kształt na najbliższe lata.