Niektórzy analitycy porównują obecny wzrost na giełdzie do hossy z 1994 roku. Inni zalecają dużą ostrożność w formułowaniu podobnych tez. Czas pokaże, kto miał rację. Faktem jest gorączka, która ogarnia coraz większą rzeszę graczy. Parkiet przeżywał już okresy wzlotów rynkowych.
4 stycznia 1994 roku Piotr Zajdel pisał: ,,(...) Pomimo niestabilnej sytuacji w kraju, nie najlepszej kondycji polskiego społeczeństwa oraz przepychanek w Parlamencie, rok 1993 przyniósł nieoczekiwane rezultaty dla graczy (WIG wzrósł 12 razy!). W czym zatem tkwi fenomen tego zjawiska? Przeciętny Polak nie boi się ryzyka, pociąga go hazard, poszukuje więc mocnych wrażeń, grając na giełdzie jak w kasynie w Las Vegas. (...)``. Dwa miesiące później, 29 marca, Krzysztof Szwedzik komentował zachowania inwestorów w innym tonie: ,,(...) Ubiegłotygodniowe bójki i awantury pod bankami w trakcie sprzedaży akcji Dom-Plastu mogły uśpić czujność niejednego inwestora. W końcu, jeśli ludzie nadal biją się o akcje i kupują je w dużych ilościach, (...) to z rynkiem nie jest tak źle, jakby zwiastował ?niedźwiedzi? początek minionego tygodnia. Niestety, rezultaty wczorajszej sesji nie potwierdzają takiej opinii. (...) Inwestorzy chcą się pozbyć akcji przy lada zwyżce, by tylko ?wskoczyć? w którąś z upatrzonych ofert na rynku pierwotnym".
Co działo się dalej, niejeden doskonale pamięta. Krach, duże straty ostudziły emocje inwestorów. Kiedy przyszedł 1996 i 1997 rok, a z nim kolejna fala wzrostów, giełdowi gracze rozsądniej oceniali sytuację. 8 lutego 1997 r. Roman Przasnyski komentował: ,,(...) W skali mijającego tygodnia WIG wzrósł aż o 8,4%, zaś dynamika wzrostu była najwyższa od końca sierpnia 1996 r. (...) Tak więc hossa wyraźnie nabrała rozpędu. Jednak co do przejawów aktywności inwestorów statystyka zleceń i transakcji daje dość zróżnicowany obraz. (...) Sądząc po wyraźnym spadku udziału zleceń PKC w zleceniach kupna z 20 do 13% (spadek o 35%), można mówić o dość przemyślanych decyzjach nabywców akcji. W nieco mniejszym stopniu obniżył się udział inwestorów gotowych do pozbywania się akcji po każdej cenie (spadek tej kategorii zleceń w ogólnej liczbie zleceń sprzedaży z 13 do 9%)".
Dwa lata później, w 1999 roku giełda znów kwitła. Jednak Marcin Piskała z Banku Przemysłowego przestrzegał: ,,(...) Podobny poziom obrotów w dotychczasowej historii WGPW wyprzedzał o kilka tygodni rynkowe maksima. (...) Choć technicznie wygląda na to, że WIG dotrze do poziomu 18,5-19 tys. punktów, już teraz warto rozważyć skracanie pozycji."
O szale zakupów z czasów internetowego boomu wspominać nie warto. Wszak historia to nieodległa.