Stagnacja ogarnęła strefę euro między kwietniem i czerwcem, podczas gdy w pierwszych trzech miesiącach br. tempo wzrostu wyniosło tam zaledwie 0,1%. PKB Niemiec i Włoch spadł w II kwartale o 0,1%, a Holandii o 0,5%, i wszystkie te trzy kraje w pierwszym półroczu przeżywały recesję. W sumie stanowią one połowę gospodarki strefy euro.
Stopy procentowe najniższe od 55 lat, planowane redukcje podatków i przyspieszenie tempa wzrostu w Stanach Zjednoczonych, ale także w Japonii mogą ożywić europejską gospodarkę pod koniec roku. Komisja Europejska w najnowszej prognozie przewiduje wzrost PKB w strefie euro w IV kwartale o 0,6%. W obecnym kwartale nadal może utrzymać się stagnacja, ale Komisja nie wyklucza też wzrostu o 0,4%.
Poprawę mają spowodować zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne czynniki. Wśród tych pierwszych wymienia się wzrost sprzedaży detalicznej w Niemczech już w czerwcu, a także poprawę nastrojów tamtejszych przedsiębiorców oraz wzrost produkcji przemysłowej we Francji, największy od prawie 2 lat. Wiele spółek informuje też o obserwowanym od końca maja zwiększeniu zamówień.
Do ożywienia europejskiej gospodarki powinny się także przyczynić redukcje podatków, gdyż dzięki nim, na przykład, niemieccy konsumenci wzbogacą się w przyszłym roku o 15 mld euro. Dalsze obniżanie podatku dochodowego zapowiedział też premier Francji Jean-Pierre Raffarin, gdyż jego rząd zdaje sobie sprawę, że rozwój w I półroczu tamtejsza gospodarka zawdzięcza przede wszystkim dobrej dynamice wydatków konsumpcyjnych.
Lepszych wyników spodziewają się też europejscy eksporterzy. Po pierwsze dlatego, że kurs euro wobec dolara spadł od szczytu z końca maja prawie o 5%, a po drugie, liczą na większy popyt w wyniku przyspieszenia gospodarczego za granicą. W Stanach Zjednoczonych PKB ma wzrosnąć w tym kwartale o 3,5%, a japońska gospodarka w minionym kwartale rozwijała się dwa razy szybciej niż na początku roku. Europejski Bank Centralny też prognozuje, że wzrost zagranicznego popytu złagodzi skutki umocnienia się euro wobec innych walut.