Emisja byłaby skierowana do krajowych i zagranicznych inwestorów, a dotychczasowi akcjonariusze posiadaliby prawo poboru. Natomiast banki spółdzielcze, akcjonariusze BGŻ mający około 30 procent głosów, zaproponowały inne rozwiązanie - emisję od 7,4 do 25,3 miliona akcji, których cena emisyjna będzie równa wartości nominalnej, czyli jeden złoty za sztukę. Emisja adresowana byłaby jedynie do dotychczasowych akcjonariuszy. Obie uchwały nie trafiły jednak pod głosowanie i strony mają miesiąc na ewentualne dogadanie się. "W ciągu miesiąca będziemy prowadzili rozmowy, aby znaleźć wspólne rozwiązanie. Pierwsza uchwała (banków spółdzielczych) nie jest możliwa do uchwalenia ze względów merytorycznych. Obiektem współpracy może być drugi projekt" - powiedział Ireneusz Sitarski, reprezentujący skarb państwa przewodniczący rady nadzorczej BGŻ. Skarb państwa jest największym akcjonariuszem banku, dysponującym około 70-procentowym pakietem akcji. Żeby przegłosować emisję potrzeba 80 procent głosów na WZA BGŻ. Bank wymaga dokapitalizowania. Zgodnie z zaleceniami Komisji Nadzoru Bankowego (KNB) BGŻ ma do czerwca 2004 roku zwiększyć fundusze własne o 500 milionów złotych i o kolejne 500 milionów do połowy 2005 roku. Część kwoty miała pochodzić z wprowadzenia akcji banku do obrotu publicznego. Mieszczący się w pierwszej dziesiątce polskich banków pod względem funduszy własnych i sumy bilansowej BGŻ miał trafić na warszawski parkiet w drugim kwartale 2004 roku. Sęk w tym, że BGŻ ma problem z uzyskaniem zgody części akcjonariuszy na emisję akcji. Jak mówił w wywiadzie dla Reutera prezes BGŻ Jacek Bartkiewicz, obecna sytuacja może spowodować przesunięcie procesu upublicznienia banku z 2004 na 2005 rok. Obecnie, w czasie gdy akcjonariusze będą próbowali znaleźć kompromis, zarząd banku chce opracować plan alternatywny. Główny cel jest jasny - wykonanie zaleceń nadzoru i dokapitalizowanie BGŻ do czerwca 2004 roku kwotą 500 milionów złotych. "Ogłoszenie przerwy znaczy, że jest nadzieja na porozumienie. Bez akcjonariuszy podwyższenie kapitałów nie jest możliwe. Jesteśmy zdecydowani na 500 milionów złotych. Jesteśmy skłonni zgodzić się, aby można to było zrobić w 2-3 transzach" - powiedział prezes BGŻ Jacek Bartkiewicz. Podwyższenie kapitału, oprócz spełnienia zaleceń nadzoru bankowego, ma jeszcze inny wymiar. Inwestycją w bank zainteresowany jest bowiem Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOiR), który jak na razie cierpliwie czeka na decyzje akcjonariuszy BGŻ. "Z moich informacji wynika, że EBOiR podtrzymuje zainteresowanie, natomiast cena (po jakiej kupowałby akcje) to kwestia negocjacji między głównymi akcjonariuszami" - powiedział Bartkiewicz. EBOiR według wcześniejszych deklaracji objąłby około 20-procentowy pakiet akcji. "Dziś mówimy o stworzeniu ram, ale by to się stało, musi zapaść decyzja o podwyższeniu kapitału. EBOiR jest zainteresowany, jest w kontakcie ze skarbem państwa" - powiedział Sitarski. Są także i inni chętni. Prasa wymieniała choćby Leszka Czarneckiego, twórcę Europejskiego Funduszu Leasingowego (EFL). Zainteresowanie deklaruje także kilku innych, nie wymienianych z nazwy inwestorów, wśród których są amerykańskie i europejskie fundusze inwestycyjne. Zdaniem analityków, pojawienie się w BGŻ tak poważnego inwestora jak EBOiR zwiększyłoby atrakcyjność polskiego banku i mogłoby spowodować wzrost zainteresowania ze strony innych potencjalnych inwestorów. Sytuacją w BGŻ zaniepokojony jest nadzór bankowy. Jak powiedział na początku sierpnia Generalny Inspektor Nadzoru Bankowego Wojciech Kwaśniak, Komisja Nadzoru Bankowego uważnie obserwuje rozwój sytuacji w BGŻ. Gdyby stabilność banku była zagrożona, KNB jest gotowa podjąć stosowne działania. KNB może na przykład cofnąć akcjonariuszowi prawo głosu, czy też wprowadzić w banku zarząd komisaryczny. "Myślę, że Komisja Nadzoru Bankowego będzie ostrożna w sięganiu po tego typu rozwiązania" - powiedział Bartkiewicz. W pierwszym półroczu 2003 roku BGŻ wypracował 33 miliony złotych zysku netto, po tym jak rok ubiegły zakończył stratą na poziomie 339 milionów złotych, spowodowaną w dużej mierze koniecznością utworzenia rezerw na złe kredyty i zaangażowanie inwestycyjne. W 2003 roku bank planuje 80-100 milionów złotych zysku dzięki mniejszym rezerwom i kosztom.

((Autor: Paweł Florkiewicz; Redagowała: Barbara Woźniak; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, Reuters Messaging: pawel.florkiewicz.reuters.com @reuters.net))