Na ostatnich dwóch sesjach najwyższe kursy w historii zanotowały trzy największe banki w sektorze: BPH PBK, BZ WBK i Pekao.
W trwającym od pięciu miesięcy wzroście najwięcej można było zarobić na akcjach spółek przemysłowych (spośród firm z WIG20 ponad 100% wzrosły notowania Dębicy). Walory banków prezentują się pod względem stóp zwrotu dużo słabiej (kurs BPH PBK wzrósł 50% od tegorocznego dołka), ale w ostatnich dniach nadrabiają zaległości. Jeśli uznać, że za koniunkturę w tym sektorze odpowiadają przede wszystkim inwestorzy instytucjonalni, to w ostatnich dniach dali się oni ponieść emocjom. Swoją "dwudniówkę" miało i Pekao (kurs wzrósł 9% na dwóch ostatnich sesjach zeszłego tygodnia) i BRE (kurs wzrósł w poprzednim tygodniu 12% od wtorkowego go do czwartkowego zamknięcia).
Popyt na duże spółki
Inwestorzy kupują przede wszystkim akcje największych spółek w branży. W ostatnim miesiącu ponad 10% można było zarobić na akcjach sześciu firm, w tym wszystkich wchodzących w skład WIG20. Różnicę w traktowaniu większych i mniejszych banków odzwierciedla zachowanie indeksów WIG Banki i Indeksu Banki. Pierwszy wskaźnik, zdominowany przez największe firmy, zanotował w piątek najwyższą wartość w historii. Drugi, na który każda spółka ma taki sam wpływ, od ponad trzech lat znajduje się w długoterminowym trendzie bocznym.
Sytuacja techniczna oficjalnego indeksu giełdowego sugeruje, że w najbliższych miesiącach kursy największych banków będą rosły. Zwyżkę na wykresie indeksu WIG-Banki można opisać 5-letnim wzrostowym kanałem. Na początku maja wykres odbił się od dolnej linii tej formacji i zmierza w kierunku górnego ograniczenia, znajdującego się na poziomie 35 tys. punktów. To ok. 30% więcej, niż wynosi obecna wartość. Żeby indeks mógł pokonać taki dystans, to Pekao kosztować powinno 150 zł, kurs BPH PBK przekroczyć 400 zł, a BZ WBK 100 zł.