Rynek w ostatnich dniach jest dość rozchwiany. Wczoraj od szczytu do dziennego minimum zniżka przekroczyła 60 pkt. Taka zmiana kursu oznacza zysk lub stratę w wysokości blisko połowy depozytu wstępnego. To pokazuje, jak ryzykowne jest teraz otwieranie nowych pozycji. Coraz bardziej widoczne rozchwianie kursów sugeruje, że rynek przynajmniej krótkoterminowo znalazł się w pobliżu punktu zwrotnego.
Ciekawym zjawiskiem jest zachowanie bazy, która w dwa tygodnie zwiększyła się o ponad 40 pkt (z minus 15 do blisko 30 pkt) i to na niedługo do wygaśnięcia wrześniowej serii. Przyjmując, że od wiosny ujemna przez większość tego czasu baza świadczyła o braku wiary wśród inwestorów w kontynuację zwyżki, to obecnie dodatnią bazę trzeba traktować jako sygnał powszechnego przekonania, że kursy będą nadal szły w górę. Jest to ostrzeżenie dla zwolenników długich pozycji, tym bardziej że wzrost bazy zbiegł się w czasie ze zwiększaniem się liczby otwartych pozycji (od 22 sierpnia przybyło ich prawie 4 tys.).
Warto odnotować interesujące zdarzenie z początku notowań. Tuż przed otwarciem rynku kasowego kurs kontraktów niespodziewanie spadł z poziomu 1748 pkt o 7 pkt, choć nie było ku temu bezpośredniego powodu. Nastroje od początku dnia były bardzo dobre, o czym świadczy otwarcie prawie 1% na plusie. Potem okazało się, że ktoś zrobił całkiem dobry interes. Ceny tylko na chwilę wróciły w okolice 1750 pkt, by potem przez cały dzień spadać.
Silnym wsparciem dla kontraktów jest 1752 pkt, gdzie znajduje się dolna granica poniedziałkowej luki hossy. Zamknięcie poniżej tej bariery ograniczyłoby możliwość dalszej zwyżki w krótkim terminie. Bardziej prawdopodobne wydaje się jednak rozpoczęcie stabilizacji powyżej 1752 pkt. Wczorajsza sesja pokazała, że szybkie wyjście ponad ostatni szczyt nie będzie łatwym zadaniem.