Dzisiaj trochę spiskowej teorii dziejów. Dotyczy ona dziwnych transakcji "koszykami" akcji z WIG20. W zeszłym tygodniu zwracałem na nie uwagę w internetowych komentarzach i gdy wydawało się, że próby manipulacji indeksem odeszły w zapomnienie, wczoraj po raz kolejny wyraźnie wpłynęły na obraz sesji. Część z takich transakcji (akcje 20 spółek kupowane jednym zleceniem) jest arbitrażem, ale pojawiają się też koszyki bardzo niskiej wartości, które bez wątpienia mają za zadanie jedynie wpłynąć na poziom indeksu.
Wczoraj tego typu kupno najpierw zatrzymało dynamiczną popołudniową wyprzedaż, a następne pozwoliło na odrobienie indeksowi ponad 10 pkt. W zeszłym tygodniu takie nietypowe transakcje poprzedzało wyraźne skupowanie kontraktów. Wczoraj tego elementu zabrakło, co biorąc pod uwagę fatalne zachowanie rynku, mogło wskazywać, że tym razem nie chodzi o zarobek na wzroście kontraktów, ale jedynie chwilowe podniesienie rynku, by zająć krótkie pozycje. Wprawdzie skala sztucznego odbicia nie była już tak znacząca jak wzrost w zeszłym tygodniu, ale wystarczyło do transakcji na kontraktach 20 pkt wyżej niż poziomy z końcówki sesji.
Nie mnie oceniać, czy kupno kontraktów i następujące po nim podciąganie rynku jest manipulacją niezgodną z prawem. Podobnie jak zajęcie dużej krótkiej pozycji w momencie wyciągnięcia rynku w wyniku kupna niewielkiej liczby akcji. Warto jednak o tym wspomnieć, bo takie sztuczne ruchy (tylko częściowo arbitraż) przynoszą największe szkody zapewne tym najmniej doświadczonym inwestorom, ślepo naśladującym ruchy indeksu. Jeśli zaś chodzi o podsumowanie rynku po środowej sesji, to nie można jeszcze mówić o sygnałach sprzedaży, ale fatalny styl korekty wraz z publikacją struktury OFE (patrz poziom depozytów) ostrzega przed ich nadejściem.