Pierwsza połowa obecnego tygodnia przyniosła powrót zwyżek na rynkach zagranicznych. Amerykańskie indeksy testują właśnie ostatnie lokalne maksima. W średnim horyzoncie inwestycyjnym wiele jednak wskazuje na to, że obecny ruch stwarza raczej okazję, by sprzedać akcje po wyższej cenie, niż je dokupić z myślą o kontynuacji trendu. Zwyżki powróciły również na parkiety giełd zachodnioeuropejskich. Podobnie jak za oceanem, tu jednak także widać oznaki wyczerpywania się średnioterminowego potencjału wzrostowego. Nadzieję na kontynuację trendu cały czas można za to pokładać w rynkach środkowoeuropejskich. Na obecną chwilę jest jednak jeszcze za wcześnie, by kupować.
Na amerykańskich indeksach giełdowych cały czas nie pojawiły się jednoznaczne sygnały świadczące o odwróceniu trendu. Ostatnie sesje dają wręcz nadzieję na kontynuację wzrostu. Ze średnioterminowego punktu widzenia sytuacja jednak niewiele się zmieniła. S&P 500 najprawdopodobniej kończy właśnie piątą falę wzrostową, po której nastąpi albo odwrócenie trendu, albo przynajmniej większa korekta. Warto przypomnieć, że potencjalny zasięg obecnego ruchu to 1070 punktów, a pierwszy silniejszy opór pojawi się już w okolicach 1040 punktów. Choć pokonanie wymienionych poziomów jest mało prawdopodobne, to jednak maksymalnie indeks może zwyżkować nawet do poziomu 1135 punktów. Niezależnie jednak od tego, gdzie zakończy się obecny, krótkoterminowy impuls wzrostowy, w średnim terminie czekają nas spadki.
Korekta na rynkach środkowo-europejskich przybrała w ostatnich dniach bardziej horyzontalny charakter. Nawet WIG, który do tej pory najsilniej zniżkował, w ciągu ostatnich sesji próbował odrabiać straty. BUX i PX 50 odbiły się od niedawno przełamanych oporów, które jak widać tworzą teraz stosunkowo silne wsparcia. Choć w średnim terminie oczekuję powrotu do trendu, to jednak obecnie wydaje się, że jest jeszcze za wcześnie, by o nim mówić. Szczególnie w przypadku warszawskiego indeksu nie spodziewałbym się tak szybkiego przełamania szczytu z początku września.