Od 1998 r. obowiązuje w USA moratorium na wprowadzanie tego rodzaju podatków, które wygasa 1 listopada br. Mimo to dziewięć stanów opodatkowuje dostęp do internetu. Jeśli ustawę przyjmie także Senat, to zakaz będzie miał charakter stały. Tekst ustawy wyraźnie precyzuje, że zakaz opodatkowania obejmuje wszystkie rodzaje połączeń internetowych, w tym poprzez telefony komórkowe, szybkie linie, jak np. DSL, T1, T3 czy modemy kablowe.

Sekretarz skarbu John Snow oraz sekretarz pracy Don Evans we wspólnym oświadczeniu pochwalili decyzję Izby Reprezentantów. Ich zdaniem, dzięki zakazowi opodatkowania "handel on-line pozostanie żywotną częścią amerykańskiej gospodarki". Ustawę przyjęły także z zadowoleniem organizacje broniące praw podatników. Paul Gessing z National Taxpayers Union przypomniał, że konsumenci i tak już płacą podatki od łączy telefonicznych czy telewizji kablowej, więc nie powinni podwójnie świadczyć na rzecz fiskusa.

Dla borykających się z deficytem budżetów stanowych nie jest to jednak dobra wiadomość. Szacuje się, że około 62 milionów amerykańskich gospodarstw domowych ma dziś dostęp do internetu i wprowadzenie podatku od łączy wydawało się łatwym źródłem dochodów. Dziewięć stanów pobierających podatki straci na zakazie około 80-120 mln USD rocznie, w tym największy - Teksas - 45 mln USD. Według senackiego projektu ustawy, stany te będą miały trzy lata na likwidację podatku.

Ustawa nie obejmuje zakazu pobierania podatku od sprzedaży za pośrednictwem internetu.