Wspomniane notowania sprzed siedmiu tygodni stanowiły zwieńczenie krótkiego, ale gwałtownego wzrostu. Akcje Stalexportu pierwszą część hossy "średniaków" spędziły w trendzie bocznym. Dopiero w połowie lipca, kiedy na rynku zaczęło się poszukiwanie "niedowartościowanych" akcji, ich kurs ruszył w górę. W cztery tygodnie notowania wzrosły o 114%, licząc wg kursów zamknięcia. 7 sierpnia, dzień przed krachem, kurs zwyżkował o 27%.
W tygodniu, w którym ukształtował się szczyt, wolumen był najwyższy w historii. Z tego względu nie przypuszczam, żeby w najbliższych tygodniach akcje Stalexportu były dobrą inwestycją. Pomijając już debiut nowych walorów, każda próba wzrostu będzie zachęcała do ograniczania strat tych, którzy kupili akcje na początku sierpnia. Po siedmiu tygodniach wartość ich inwestycji spadła od 20 do 40%.