Sesja poniedziałkowa była przedostatnią we wrześniu, ale już teraz widać, jakie spustoszenie miesiąc ten spowodował na wykresie długoterminowym WIG20. W obliczu dużej zasłony ciemnej chmury, jaka powstała na wykresie miesięcznym, blakną zdobycze popytu w postaci sygnału kupna na miesięcznym MACD, który wzrósł ponad poziom równowagi. Cóż, w tej perspektywie losy letniej hossy są co najmniej zagrożone.
Skracając badany interwał do tygodnia zauważyć jednak można pewne pozytywy, jakie przyniosło ze sobą ostatnie 5 sesji. Doji w kształcie młota, która została ukształtowana, sama w sobie niosła informację o tym, że rynek nie akceptuje WIG20 poniżej 1500 pkt., Interesujące jest również to, że dolny cień owego doji brał swój początek z linii szyi dwuletniego "W". Był to bardzo zachęcający wstęp do zakończenia ruchu powrotnego - by jednak można było o takowym mówić z większym niż 50-proc. prawdopodobieństwem, potrzeba zamknięcia bieżącego tygodnia ponad środkiem czarnego korpusu sprzed 3 tygodni (1560 pkt).
Pierwszy krok został uczyniony w piątek, gdy WIG20 po dwukrotnym naruszeniu poziomu 1500 pkt. i linii 3-miesięcznego wzrostowego, pokonał spadkową linię trendu, która od miesiąca krępowała jego ruchy. Jeśli weźmiemy pod uwagę również linię tempa, która ograniczała w tym samym czasie spadki indeksu, to na wykresie powstanie klin. Piątkowe wybicie odbyło się jednak przy znikomym obrocie, co zmniejszyło skuteczność sygnału.
Mimo to oczekiwania co do sesji poniedziałkowej były dość znaczne - niestety, popyt nie poszedł za ciosem i niepewność wyrażająca się m.in. skromnym poziomem obrotów zwyciężyła. Można w tej chwili dywagować, że być może obrót pojawiłby się, gdyby indeks pokonał poziom szyi niewielkiego "W" widocznego na wykresie liniowym (1550). Niestety, w poniedziałek samo zbliżenie do tego poziomu (1545 pkt - maksimum sesji) spowodowało sporą wyprzedaż akcji, praktycznie eliminując wariant z formacją "W". n