Reklama

Sektor mięsny poprawia wyniki

Po chudych latach wywołanych spadkiem eksportu do Rosji i wzrostem konkurencji w kraju, zaczęła rosnąć rentowność uboju i przetwórstwa mięsa. Nieznacznie zwiększyło się też zatrudnienie w całej branży. Dla zakładów, które będą spełniać wymogi unijne wraz z wejściem Polski do UE, przyjdą lepsze.

Publikacja: 30.09.2003 10:59

Przetwórstwo mięsa jest największą gałęzią przemysłu spożywczego - wypracowuje około 23% całości przychodów, zatrudnia ponad 25% pracowników. Przemysł mięsny odczuł spadek dochodów konsumentów, co doprowadziło do pogorszenia wyników. Powoli kondycja ekonomiczna przedsiębiorstw się jednak poprawia, choć nadal jest gorsza niż w całym przemyśle spożywczym ogółem. Krajowy przemysł mięsny charakteryzuje się dużym rozdrobnieniem i szarą strefą, w której są głównie małe zakłady nie spełniające wymogów sanitarno-weterynaryjnych. Prawie wszystkie firmy sektora są prywatne, a z dużych państwowych spółek pozostał jeszcze Łmeat z Łukowa.

Powiew optymizmu

Począwszy od 1998 r., po kryzysie rosyjskim i załamaniu eksportu na Wschód, sektor mięsny przeżywał problemy. Powoli wychodzi na prostą. W 2002 r. poprawiła się jego rentowność. Z danych GUS wynika, że średni wskaźnik rentowności netto w ubiegłym roku wyniósł 1,1%, podczas gdy w 2001 r. oscylował wokół 0,5%. Na jego wzrost wpływ miała dalsza redukcja kosztów działalności. Oszczędności wystąpiły z zużycia energii i materiałów. W strukturze kosztów sektora mięsnego te składniki mają około 77-proc. udział.

O poprawie w branży świadczy też, odnotowany po raz pierwszy od kilku lat, nieznaczny wzrost zatrudnienia. Został podliczony na 1%. W całym sektorze pracuje około 74 tys. osób. Optymistycznie w przyszłość patrzy menedżment zakładów mięsnych. Prezesi firm uczestniczących w rankingu przygotowywanym przez Tygodnik "Boss-Rolnictwo" przewidują średnio 13-proc. wzrost przychodów ze sprzedaży w 2003 r. W 2002 r., jak podaje GUS, wyniosły one 16,5 mld zł i wzrosły o 8,7% w porównaniu z 2001 r. Największą firmą w sektorze pozostaje giełdowy Sokołów, którego grupa kapitałowa w tym roku może osiągnąć przychody ze sprzedaży na poziomie ponad 900 mln zł i zysk netto sięgający 10 mln zł.

Prywatyzacja oraz rozwój rodzinnych firm i nowoczesne technologie przyczyniły się do wzrostu efektywności przetwórstwa mięsnego. Z danych GUS wynika, że od połowy lat 90. wydajność w sektorze mięsnym mierzona wartością przychodów na jednego zatrudnionego wzrosła prawie dwukrotnie do ponad 223 tys. zł. Miał na to wpływ ponad 70-proc. wzrost sprzedaży w tym okresie i blisko 15-proc. spadek zatrudnienia. Wydajność w sektorze mięsnym jest jednak ciągle o około 10% niższa od średniej w całym przemyśle spożywczym.

Reklama
Reklama

Wzrasta spożycie mięsa

Wydatki na zakupy mięsa stanowią około 10% budżetów rodzin i około 30% wszystkich wydatków na żywność. Z danych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej wynika, że w Polsce spożycie mięsa ogółem (wraz z podrobami i przetworami) w 2002 roku wyniosło 69,7 kg na osobę. Rok wcześniej statystyczny Polak zjadł 65,9 kg mięsa. Najwięcej spożywamy wieprzowiny - 39,2 kg na osobę, podczas gdy w 2001 r.- 38,2 kg. Największy wzrost odnotowano natomiast w spożyciu drobiu - z 17 kg w 2001 r. do 19,8 kg w ubiegłym roku (największą firmą drobiarską jest giełdowy Indykpol, którego grupa kapitałowa ma przychody ponad 500 mln zł). Spada konsumpcja wołowiny, na co może mieć wpływ choroba BSE (gąbczaste zwyrodnienie mózgu lub inaczej choroba szalonych krów). Jej kilka przypadków wystąpiło już również w Polsce. W 2002 r. konsumpcja wołowiny obniżyła się o 0,3 kg, do 5,2 kg na osobę.

U progu Unii Europejskiej

Polskie zakłady mięsne pogrupowane są w kilku kategoriach. W najlepszej A są firmy spełniające już wymogi UE. Jest och około 60. Wykorzystują swoje moce produkcyjne w 50-60% na liniach trzody i ponad 20% na liniach uboju bydła. Mają więc możliwości ekspansji. W kategorii B1, w której mieści się około 1,4 tys. zakładów, są te, które muszą się dostosować do wymogów unijnych. Na razie spora część z nich ma opóźnienia i może nie zdążyć z zakończeniem niezbędnych inwestycji. Zakłady z kategorii B2, których jest około 350, otrzymały okresy przejściowe. Najwięcej jest firm, dla których rynek unijny zostanie zamknięty. Około 1,6 tys. zakładów z kategorii C, które nie mają szans na dostosowanie się do wysokich wymogów weterynaryjno-sanitarnych, będzie mogło produkować wyroby tylko na rynek krajowy.

Duże firmy mięsne, posiadające uprawnienia unijne, upatrują swojej szansy właśnie w wejściu Polski do UE. Integracja oznacza zniesienie barier handlowych i kontyngentów bezcłowych. Nasze wyroby są konkurencyjne, na co wpływają niższe ceny surowca i koszty produkcji. Ceny mięsa są średnio o połowę niższe niż w UE. Unijny rynek choć chłonny jest jednak wymagający. Polskie produkty trafią tam, jeżeli będą "bezpieczne" i zdrowe. Nasze firmy muszą też zainwestować w promocję i reklamę. Integracja z UE wiąże się też z ryzykiem napływu wyrobów unijnych do Polski. Ze względu na przyzwyczajenia konsumentów i przekonanie, że mamy najlepsze kiełbasy i szynki, raczej nie wyprą tradycyjnych polskich wyrobów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama