- Plan ewentualnego połączenia PKO BP i PZ jest na etapie spekulacji medialnych. Nie mieliśmy, jako nadzór bankowy, ze strony rządu żadnych informacji na ten temat - stwierdził w piątek prezes L. Balcerowicz. Jednak w czwartek minister skarbu Piotr Czyżewski informował, że nie wyklucza koncepcji stworzenia grupy kapitałowej wokół PKO BP i PZU. Resort zlecił opracowanie stosownych analiz zarządom obu spółek. Dokumenty w ostatnich dniach trafiły do ministerstwa, i są analizowane.
Nie mają pieniędzy
PKO proponuje, że odkupiłby samodzielnie 30% akcji PZU, znajdujących się obecnie w rękach konsorcjum Eureko i Bank Millennium. Pakiet wyceniono na 3-4,5 mld zł. Problem w tym, że inwestycja w PZU obniżyłaby z 15% do 8% wskaźnik wypłacalności PKO BP. Na to może się nie zgodzić właśnie nadzór bankowy. Trzeba pamiętać, że na początku br. w banku zakończył się program naprawczy. Dlatego prawdopodobnie PKO BP proponuje w innym wariancie, żeby akcje ubezpieczyciela odkupiły także: Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, KGHM, BGŻ, Poczta Polska i Bank Pocztowy. Następnie zostałaby stworzona Polska Grupa Finansowa. Tylko że np. sam BGŻ wymaga solidnego dokapitalizowania.
Nic bez zgody Eureko
Najwyraźniej SP to nie przeszkadza. Minister Czyżewski uważa, że naturalne jest, iż pojawiają się różne pomysły, co dalej powinno dziać się w PZU. Zanim jednak powstałaby taka grupa - konieczne jest rozstrzygnięcie sporu Skarbu Państwa z holenderskim Eureko. Inwestor złożył pozew do sądu arbitrażowego, w którym domaga się realizacji umowy prywatyzacyjnej z 2001 r., w której zagwarantowano mu sprzedaż 21% akcji ubezpieczyciela w ramach oferty publicznej. Eureko twierdzi również, że minister Czyżewski nie proponował im odkupu akcji PZU. Poza tym Holendrzy nie zamierzają wcale ich sprzedawać. n