Po wycofaniu się w listopadzie ubiegłego roku amerykańskiego inwestora, firmy PGS, Polski Monopol Loteryjny znalazł się w ciężkiej sytuacji finansowej. Nadzieje na jej polepszenie dało porozumienie z grecką firmą Intralot. W kwietniu powołano do życia spółkę Pollot, zajmującą się dystrybucją losów.

- Pogłoski o naszej śmierci są przesadzone - powiedział Paweł Naleszkiewicz, prezes PML. - Zyskaliśmy nowego inwestora i to już przynosi wymierne rezultaty - dodał.

- Sprzedaż we wrześniu była pięciokrotnie wyższa niż w poprzednim miesiącu, a nie prowadzimy jeszcze działań marketingowych i promocyjnych - stwierdził z kolei wiceprezes ds. finansowych Wacław Zygmunt.

Kluczem do sukcesu loterii ma być nowa sieć sprzedaży losów. Docelowo ma ona zatrudniać 200-220 osób. Losy mają być dystrybuowane na poczcie oraz w sklepach. - Ważnym kanałem ma stać się sieć sprzedawców ulicznych - zapowiedział P. Naleszkiewicz. Obecnie losy sprzedawane są w ponad 3 tys. sklepów i tysiącu placówek pocztowych. Zarząd chce, aby do końca grudnia liczba ta wzrosła odpowiednio do 9 tys. i 5 tys.

Intralot działa w 18 krajach. Specjalizuje się w tzw. loteriach zdrapkowych. W Grecji sprzedaje rocznie 30 losów na jednego mieszkańca. W Polsce PML łącznie z Totalizatorem sprzedaje ich zaledwie cztery.