"W stosunku do tego budżetu mówimy trzy razy nie. Nie dla wysokiego wzrostu wydatków, nie dla wysokiego deficytu budżetowego, nie dla niekontrolowanego wzrostu długu publicznego. (...) Zgłaszamy wniosek o odrzucenie projektu budżetu na 2004 rok w pierwszym czytaniu" - powiedziała Zyta Gilowska, reprezentująca PO w debacie budżetowej.
Zdaniem części obserwatorów, PO - oprócz rządzącej mniejszościowej koalicji SLD-UP - jest jedyną znaczącą siłą polityczną w parlamencie, która mogłaby poprzeć projekt budżetu na rok 2004 i program oszczędności w wydatkach publicznych na lata 2004-2007. Bez poparcia Platformy koalicja będzie musiała zabiegać o poparcie na budżetu wśród posłów niezrzeszonych i małych kół poselskich.
Gilowska skrytykowała szczególnie wysoki wzrost wydatków budżetowych i zakładany szybki przyrost długu publicznego w relacji do PKB.
"Solidnie policzone wydatki przekraczają solidnie policzone przychody finansów publicznych o prawie 80 mld zł" - powiedziała posłanka PO. Dodała, że tzw. dziura budżetowa ministra finansów za czasów poprzedniej koalicji Jarosława Bauca była konstrukcją teoretyczną, która zmaterializowała się za rządów SLD-UP.
Projekt ustawy budżetowej przewiduje, że deficyt budżetowy wyniesie 45,5 mld zł (wobec 38,7 mld zł planowanych na ten rok), przy wydatkach 198,25 mld zł. Zdaniem wielu analityków i banku centralnego, deficyt liczony według metodologii stosowanej w tym roku wyniósłby w 2004 roku ok. 60 mld zł.