Reklama

PO krytykuje budżet 2004, wnosi o jego odrzucenie

Warszawa, 15.10.2003 (ISB) -- Platforma Obywatelska (PO) zgłosiła wniosek o odrzucenie projektu budżetu 2004 podczas pierwszego czytania w środę, wskazując na planowany przez rząd wysoki wzrost deficyt budżetowy i niebezpieczny przyrost długu publicznego.

Publikacja: 15.10.2003 11:39

"W stosunku do tego budżetu mówimy trzy razy nie. Nie dla wysokiego wzrostu wydatków, nie dla wysokiego deficytu budżetowego, nie dla niekontrolowanego wzrostu długu publicznego. (...) Zgłaszamy wniosek o odrzucenie projektu budżetu na 2004 rok w pierwszym czytaniu" - powiedziała Zyta Gilowska, reprezentująca PO w debacie budżetowej.

Zdaniem części obserwatorów, PO - oprócz rządzącej mniejszościowej koalicji SLD-UP - jest jedyną znaczącą siłą polityczną w parlamencie, która mogłaby poprzeć projekt budżetu na rok 2004 i program oszczędności w wydatkach publicznych na lata 2004-2007. Bez poparcia Platformy koalicja będzie musiała zabiegać o poparcie na budżetu wśród posłów niezrzeszonych i małych kół poselskich.

Gilowska skrytykowała szczególnie wysoki wzrost wydatków budżetowych i zakładany szybki przyrost długu publicznego w relacji do PKB.

"Solidnie policzone wydatki przekraczają solidnie policzone przychody finansów publicznych o prawie 80 mld zł" - powiedziała posłanka PO. Dodała, że tzw. dziura budżetowa ministra finansów za czasów poprzedniej koalicji Jarosława Bauca była konstrukcją teoretyczną, która zmaterializowała się za rządów SLD-UP.

Projekt ustawy budżetowej przewiduje, że deficyt budżetowy wyniesie 45,5 mld zł (wobec 38,7 mld zł planowanych na ten rok), przy wydatkach 198,25 mld zł. Zdaniem wielu analityków i banku centralnego, deficyt liczony według metodologii stosowanej w tym roku wyniósłby w 2004 roku ok. 60 mld zł.

Reklama
Reklama

Minister finansów Andrzej Raczko powiedział wcześniej w debacie, że choć wzrost wydatków ogółem zapisano w projekcie na 15 mld zł, to wydatki faktycznie wzrosną w przyszłym roku o niespełna 4 mld zł, jeśli odliczyć 6 mld zł na integrację europejską, 800 mln zł wzrostu nakładów na wojsko, związanych z NATO, oraz 1,3 mld zł tzw. kredytu węglowego. Pozostałe 4 mld zł zostaną przeznaczone na waloryzację rent i emerytur, wzrost płac w sferze budżetowej oraz wzrost pensji dla nauczycieli akademickich.

"Nasze wyobrażenie, że można stąpać po cienkiej czerwonej linii i nie spaść, są śmieszne i naiwne" - powiedziała Gilowska odnosząc się do planów, zakładających zbliżenie się długu publicznego do poziomu 60% PKB, czyli do trzeciego progu ostrożnościowego.

Jego przekroczenie oznacza automatyczną konieczność zrównoważenia kolejnego przygotowywanego budżetu.

Program oszczędności w wydatkach publicznych, przyjęty przez rząd Leszka Millera wcześniej w październiku, ma nie dopuścić do przekroczenia 60-procentowej granicy, choć zakłada wzrost relacji długu do PKB do 59,4% w 2006 roku, z 51,5% przewidywanych na rok 2003.

PO szczególnie ostro krytykuje wzrost wydatków na administrację publiczną.

"Były cywilizacje, które wszystkie swoje pieniądze wydawały na biurokrację i to też było dobre, dopóki cywilizacja się nie rozleciała" - powiedziała posłanka Platformy. (ISB)

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama