"Pragnę wspomnieć, że w 2002 roku pan profesor Marek Belka przedstawił powszechnie akceptowalną koncepcje zwaną 'kotwicą Belki', zgodnie z którą wydatki budżetowe nie mogły rosnąć szybciej niż 1% ponad planowaną inflację. W budżecie 2004 kotwica ta została ponownie zarzucona" - powiedział Raczko w Sejmie otwierając debatę nad budżetem 2004.
Raczko powiedział, że wydatki faktycznie wzrosną w przyszłym roku o niespełna 4 mld zł, a środki te zostaną przeznaczone na waloryzację rent i emerytur, wzrost płac w sferze budżetowej oraz wzrost pensji dla nauczycieli akademickich.
"I to jest, Wysoka Izbo, prawdziwy wymiar rozluźnienia polityki fiskalnej państwa" - powiedział minister.
Raczko przypomniał, że wydatki ogółem będą o 15 mld zł wyższe niż w tym roku, ale z tego 6 mld zł to wydatki związane z integracją przed wejściem do Unii Europejskiej (UE), dalsze 800 mln zł to wzrost nakładów na wojsko, wynikający z zobowiązań wobec NATO, a 1,3 mld zł to tzw. kredyt węglowy.
Projekt ustawy budżetowej przewiduje, że deficyt budżetowy wyniesie 45,5 mld zł, przy wydatkach 198,25 mld zł.