Komisja Finansów Publicznych przegłosowała wczoraj poprawkę do ustawy o PIT, w myśl której osoby zarabiające najwięcej, ponad 250 tys. zł rocznie, będą płacić podatek według nowej, 50-procentowej stawki. Podatek dochodowy ma wynosić 87 992,68 zł i 50% nadwyżki ponad kwotę 250 tys. zł. Głosowanie w komisji nad tą poprawką musiało odbyć się dwa razy. Uzasadniając swoją poprawkę posłanka SLD podała błędną kwotę podatku, a poprawiła się dopiero po głosowaniach. Po krótkiej dyskusji posłowie doszli do wniosku, że powrócą do głosowania w sprawie czwartej stawki podatku. Gdyby propozycja posłanki Filek ostatecznie weszła w życie, to, zdaniem Elżbiety Muchy, wiceminister finansów, dochody sektora finansów publicznych zwiększą się w przyszłym roku o 829 mln zł.
Stop samozatrudnieniu
Komisja podjęła też decyzję, że z 19-procentowej liniowej stawki podatku dla prowadzących działalność gospodarczą, nie będą mogli korzystać tzw. samozatrudniający się. Wcześniej Mieczysław Czerniawski, przewodniczący komisji, zaproponował, aby ze stawki tej nie mogły korzystać firmy działające na rynku krócej niż rok. Pojawiły się jednak obawy, że może to być niezgodne z konstytucją. Dyskryminowałoby to także nowo zakładane przedsiębiorstwa. Wiceprzewodniczący komisji Stanisław Stec zaproponował więc kompromis. Ze stawki liniowej nie będą mogły korzystać osoby, które po założeniu firmy będą świadczyć usługi dla swojego dotychczasowego pracodawcy.
Fali zakładania firm i przechodzenie na tzw. samozatrudnienie obawia się rząd. Mogłoby to bowiem znacznie zmniejszyć wpływy z podatków oraz przychody ZUS-u i NFZ z tytułu składek społecznych i zdrowotnych. Wstępne szacunki mówiły o łącznej kwocie ok. 150 mln zł.
Nowelizacja zagrożona