Cena miedzi przekroczyła wczoraj barierę 2 tys. USD za tonę, lecz po południu zaczęła się obniżać i wróciła poniżej tej psychologicznej bariery. Jednak uczestnicy rynku i analitycy są przekonani, że fundusze hedgingowe oraz inni wielcy spekulanci nie przystąpią w najbliższym czasie do realizacji zysków, licząc na poprawę popytu na ten metal, a zatem na dalszy wzrost cen. Najdroższe od lat na londyńskiej giełdzie są także inne metale przemysłowe, takie jak aluminium czy nikiel, a utrzymująca się od kilku tygodni wyraźna tendencja wzrostowa przyciąga nowych inwestorów. Tylko od początku października miedź zdrożała o 11%, a analitycy prognozują dalszy wzrost jej ceny, gdyż na rynku nie pojawił się jeszcze wzmożony popyt fizyczny spowodowany ożywieniem gospodarczym. A bez tego popytu cena miedzi narażona jest na dość znaczne wahania nawet w ciągu jednego dnia. Wczoraj w południe sięgnęła już 2006 USD, a na krótko przed zamknięciem sesji na londyńskiej giełdzie spadła do 1991 USD, wobec 1985 USD na zakończeniu wtorkowych notowań.

Drożeją nie tylko metale, ale również inne surowce, co zwiększa obawy o wzrost inflacji. Ujawniono, że czterech z dziewięciu członków rady Banku Anglii głosowało w tym miesiącu za podniesieniem stóp procentowych. Banki centralne zazwyczaj stosują podwyżkę stóp, aby obniżyć lub zapobiec inflacji. Ceny kontraktów terminowych na bawełnę zdrożały w ciągu roku w Nowym Jorku o 68%, cena kontraktów na wołowinę wzrosła w Chicago o 22%, a na soję o 35%.

Wyższa inflacja zmniejsza wartość papierów skarbowych, takich jak obligacje i zwiększa zainteresowanie inwestorów złotem. Wczoraj znowu wzrosła jego cena. Uncja złota z dostawą w grudniu zdrożała na nowojorskim rynku Comex o 4,5 USD, do 386,5 USD. Od początku tygodnia analitycy tego rynku przestali też śledzić tak dokładnie jak w ostatnich miesiącach wzajemne relacje dolara i euro, gdyż to już nie one rzutują bezpośrednio na kształtowanie się ceny złota.

Wczorajsze notowania ropy naftowej zdominowało oczekiwanie na raport Departamentu Energetyki o zapasach tego surowca i jego przetworów w Stanach Zjednoczonych. Najpierw ropa zdrożała o 19 centów w stosunku do wtorkowego zamknięcia, ale później jej cena spadła poniżej tego poziomu. Okazało się bowiem, że w USA wzrosły wbrew oczekiwaniom rezerwy zarówno benzyny, jak i oleju opałowego, gdyż rafinerie zwiększyły przerób ropy po zakończeniu okresowych remontów. W Londynie baryłka ropy Brent z dostawą w grudniu kosztowała po południu 28,57 USD, a więc o 6 centów mniej niż na dzień wcześniej.