Reklama

Raczko: Deficyt 2004 może być zmniejszony w Sejmie lub już po przyjęciu budżetu

Warszawa, 27.10.2003 (ISB) -- Minister finansów Andrzej Raczko powiedział w poniedziałek, że parlamentowi może się udać zmniejszyć wydatki w projekcie budżetu na 2004 rok. Deficyt może też ulec zmniejszeniu już w trakcie jego obowiązywania, jeśli pojawią się odpowiednie zmiany legislacyjne, dodał.

Publikacja: 27.10.2003 09:06

"Ja sądzę, że jeżeli parlament wyjdzie ze stosownymi rozwiązaniami, stosownymi propozycjami i wskaże, gdzie na przykład redukować wydatki budżetowe, to jest to możliwe" - powiedział Raczko w "Sygnałach Dnia" w radiowej Jedynce.

"Proszę pamiętać, że budżet to jest limit wydatków i prognoza dochodów. I nawet jeżeli już będziemy mieli uchwalony budżet w końcu stycznia, ten budżet będzie obowiązujący i pojawią się podstawy prawne po to, żeby jeszcze dokonać redukcji pewnych wydatków budżetowych, to w czasie roku budżetowego jest to możliwe. Czyli krótko mówiąc, deficyt może być niższy od zaplanowanego" - dodał minister.

Projekt budżetu na przyszły rok zakłada wzrost deficytu budżetowego do 45,5 mld zł z 38,7 mld zł w roku 2003. Wydatki wzrastają o ponad 10%, choć jedynie po części wzrost ten wynika z kosztów integracji europejskiej.

Wielu obserwatorów uważa, iż jest to budżet znacznej ekspansji fiskalnej, nie zmierzający w stronę reformy finansów publicznych w Polsce, która jest powszechnie wśród ekonomistów uznawana za konieczność. Polskie finanse publiczne są bowiem w wyjątkowo trudnej sytuacji.

Największym zagrożeniem dla finansów państwa oraz dla utrzymania odnotowywanego przyśpieszenia wzrostu gospodarczego jest dynamiczny przyrost poziomu długu publicznego w stosunku do PKB, obecnie szacowanego już na poziomie ok. 50%. Groźba przekroczenia wkrótce 55-procentowego i później 60-procentowego progu jest na tyle realna, że brak głębokich i systemowych zmian (cięć) w wydatkach budżetowych w Polsce może doprowadzić do poważnego kryzysu finansowego.

Reklama
Reklama

Obawy związane budżetem i finansami państwa są odzwierciedlone na rynkach finansowych. Polska waluta traci znacznie na wartości, coraz wyższe są rentowności polskich obligacji skarbowych, co oznacza, ż rośnie koszt obsługi długu.

Raczko nie chciał jednak komentować sytuacji na rynkach. Powiedział jedynie, że nie widzi podstaw do osłabiania się złotego w fundamentach polskich gospodarki.

"Na kurs walutowy wpływają dwa elementy: jeden długoterminowy, czyli to, co się nazywa fundamentami gospodarki i z tego punktu widzenia to fundamenty są bardzo dobre, bo jest wysokie tempo wzrostu gospodarczego, duża dynamika eksportu, niska inflacja. Natomiast to, co działa jako czynnik krótkoterminowy, to jest kwestia naszych dostosowań fiskalnych" - powiedział minister. (ISB)

ks/tom

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama