"Ja sądzę, że jeżeli parlament wyjdzie ze stosownymi rozwiązaniami, stosownymi propozycjami i wskaże, gdzie na przykład redukować wydatki budżetowe, to jest to możliwe" - powiedział Raczko w "Sygnałach Dnia" w radiowej Jedynce.
"Proszę pamiętać, że budżet to jest limit wydatków i prognoza dochodów. I nawet jeżeli już będziemy mieli uchwalony budżet w końcu stycznia, ten budżet będzie obowiązujący i pojawią się podstawy prawne po to, żeby jeszcze dokonać redukcji pewnych wydatków budżetowych, to w czasie roku budżetowego jest to możliwe. Czyli krótko mówiąc, deficyt może być niższy od zaplanowanego" - dodał minister.
Projekt budżetu na przyszły rok zakłada wzrost deficytu budżetowego do 45,5 mld zł z 38,7 mld zł w roku 2003. Wydatki wzrastają o ponad 10%, choć jedynie po części wzrost ten wynika z kosztów integracji europejskiej.
Wielu obserwatorów uważa, iż jest to budżet znacznej ekspansji fiskalnej, nie zmierzający w stronę reformy finansów publicznych w Polsce, która jest powszechnie wśród ekonomistów uznawana za konieczność. Polskie finanse publiczne są bowiem w wyjątkowo trudnej sytuacji.
Największym zagrożeniem dla finansów państwa oraz dla utrzymania odnotowywanego przyśpieszenia wzrostu gospodarczego jest dynamiczny przyrost poziomu długu publicznego w stosunku do PKB, obecnie szacowanego już na poziomie ok. 50%. Groźba przekroczenia wkrótce 55-procentowego i później 60-procentowego progu jest na tyle realna, że brak głębokich i systemowych zmian (cięć) w wydatkach budżetowych w Polsce może doprowadzić do poważnego kryzysu finansowego.