- Wyniki za III kwartał, które opublikujemy 4 listopada, są dobre i potwierdzają korzystne trendy z I półrocza - powiedział Mieczysław Skołożyński, wiceprezes ds. finansowych Stalexportu. Zarząd spodziewa się, że w tym roku przychody spółki wyniosą 800 mln zł. - Wysokość zysku netto będzie zależała od tego, czy uda nam się sprzedać do końca roku Ferrostal. Mamy trzy oferty. Transakcję zrealizujemy tylko wtedy, gdy uzyskamy gotówkę - powiedział prezes Emil Wąsacz.

Zarząd Stalexportu liczy, że w przyszłym roku firma pozyska około 20 mln zł kredytów obrotowych. Wiceprezes Skołożyński uważa, że postępy w restrukturyzacji finansowej zaowocują stopniowym odzyskiwaniem wiarygodności kredytowej. Do końca 2008 r. firma może otrzymać 120 mln zł zewnętrznego finansowania. - Nasze obciążenia, związane m.in. ze spłatą wierzycieli układowych w najbliższych pięciu latach, szacuję na ok. 320 mln zł. Blisko 200 mln zł będziemy w stanie wygospodarować sami - stwierdził.

Stalexport poza zawarciem układu wyemitował dla wierzycieli około 95 mln akcji po 2 zł każda. 10 października zadebiutowały na giełdzie. Niektóre banki przystąpiły do ich sprzedaży, co przyczyniło się do spadku kursu (wczoraj wyniósł 1,54 zł). Prezes Wąsacz przewiduje, że do końca roku zakończy się wyprzedaż walorów. Podkreślił, że niektóre banki deklarują długofalowe zaangażowanie w spółkę. - To rozsądna strategia. Stalexport ma bardzo duży potencjał wzrostu, a z każdym rokiem wartość spółki powinna być wyższa - dodał. E. Wąsacz uważa, że koncern LNM, inwestor Polskich Hut Stali może zaangażować się kapitałowo w Stalexport, aby mieć sieć dystrybucji wyrobów hutniczych w kraju.

Stalexport w najbliższych latach skupi się na handlu oraz zarządzaniu odcinkiem płatnej autostrady A-4 Katowice-Kraków (w I półroczu przychody z tego tytułu wyniosły ponad 40 mln zł). Będzie dalej redukował koszty i sprzedawał zbędne aktywa.