Na rynek papierów skarbowych negatywnie oddziałują dwa czynniki. Po pierwsze, sytuacja wewnętrzna związana ze stanem finansów publicznych. Zagrożenie z tej strony zostało już w duże mierze wliczone w ceny. Po drugie, od czterech miesięcy spadają notowania obligacji na rynkach światowych. Powodem jest przekonanie inwestorów, że cykl obniżek stóp procentowych się zakończył. Teraz o wiele większe jest zagrożenie ich podniesieniem. Skoro więc jest prawdopodobne, że niedługo będzie można kupować obligacje z bardziej atrakcyjnym oprocentowaniem, nie ma powodu do pośpiechu przy ich nabywaniu obecnie. W efekcie popyt się zmniejsza i ceny spadają.

Różnica pomiędzy rentownością (odwrotnością ceny) obligacji polskich i niemieckich wyraża premię za ryzyko, jakiej żądają inwestorzy, kupując nasze papiery. Przez ostatnie dwa miesiące zwiększyła się ona o połowę - z 2 do 3 pkt procentowych - i jest najwyższa od roku. To sygnał, że rynek zbyt optymistycznie oceniał szanse na szybkie przyjęcie przez Polskę wspólnej waluty, co skutkowałoby obniżeniem stóp procentowych do poziomu strefy euro. Jeśli premia będzie się nadal zwiększać (co jest dość prawdopodobne) nasze obligacje będą tracić dużo szybciej w okresie spadku na niemieckim rynku i zwyżkować słabiej w momencie poprawy nastrojów u naszych zachodnich sąsiadów.