Reklama

Strach kupować, żal sprzedawać

Od końca września indeks S&P 500 zyskał nieco ponad 5%. W dwóch poprzednich latach październik również przynosił zyski - 1,7% w 2001 r. i 8,7% w 2002 r. O ile jednak wtedy rynek odbijał się po silnej przecenie, to obecnie kontynuował trwający od kilku miesięcy marsz w górę. Niestety, zakończony miesiąc nie przyniósł wskazówki odnośnie do kierunku trendu w kolejnych tygodniach.

Publikacja: 03.11.2003 09:52

Sytuacja jest patowa. Korzystne informacje przekładają się na wzrost indeksów, ale o dość ograniczonej skali. To stwarza wrażenie, jakby wskaźniki szły w górę bardziej siłą rozpędu, niż w wyniku napływu świeżego kapitału, gotowego płacić za akcje znacznie więcej niż obecnie. W efekcie zamiast zdecydowanej zwyżki, obserwujemy niezbyt pewne poczynania kupujących. Powodem może być przekonanie, że gospodarka i firmy najlepszy okres rozwoju mają za sobą, dotychczasowa zaś znaczna dynamika poprawy sytuacji jest nie do utrzymania.

Szeroki rynek amerykański

Te wszystkie wątpliwości najlepiej opisuje sytuacja na amerykańskim rynku akcji. Od czterech miesięcy kolejne dołki na wykresie indeksu S&P 500 zachodzą na poprzedzające je szczyty. To znak, że trend wzrostowy słabnie. Jednocześnie, dotychczasowe zdobycze sprzedających nie są imponujące. Ostatni raz fala zniżkowa miała więcej niż 5% w drugiej połowie marca. Potem dwie silniejsze korekty, od połowy czerwca do początku sierpnia oraz w drugiej połowie września, wyniosły odpowiednio 4,6% i 4,2%. W porównaniu ze skalą wzrostu od wiosny tego roku jest to niewiele. Dlatego nie dziwi, że posiadacze akcji nie spieszą się z ich sprzedażą. Co prawda, nie zarabiają tak szybko, jak w II kwartale, ale też dobre dane ekonomiczne podtrzymują w nich wiarę w kontynuację zwyżki.

Analiza techniczna pozwala na przedstawienie hipotezy, która w dłuższym terminie nie jest korzystna dla posiadaczy amerykańskich akcji. Wpisuje ona zachowanie indeksu od wiosny tego roku w formację wachlarza. Składa się ona z trzech kolejnych, coraz mniej stromo nachylonych linii. Pewnym problemem jest wytyczenie pierwszej z nich. Czy z marcowego dołka prowadzić ją po kolejnych minimach z kwietnia, czy też dopiero po zamknięciu z 20 maja? Wydaje się, że wzrost do połowy czerwca stanowi całość i bardziej przydatna przy stawianiu prognoz na przyszłość jest druga z tych prostych. Dwie kolejne biegną po dołkach z początku sierpnia i końca września. Ta ostatnia zatrzymała przecenę w minionym tygodniu i stanowi obecnie kluczowe wsparcie - 1029 pkt.

Drugą bardzo ważną barierą jest 996 pkt. Wypada tutaj dołek z końca września. Przekroczenie tego poziomu oznaczałoby również, że spadek od lokalnego szczytu ma największe rozmiary w całym tegorocznym trendzie rosnącym.

Reklama
Reklama

Od półtora miesiąca wzrost zatrzymuje się w strefie 1040-1050 pkt. Wyjście S&P 500 ponad ostatni szczyt znacznie osłabiłoby przedstawioną koncepcję. Wnioski z niej wynikające są pesymistyczne i zakładają silną wyprzedaż akcji po przełamaniu trzeciej linii wachlarza.

Amerykański rynek

technologiczny

Wzrost indeksu Nasdaq ogranicza górne ramię rocznej formacji kanału. Przez ostatnie dwa miesiące wskaźnik zbliżał się do niego trzykrotnie i tyle samo razy odbijał się w dół. Równocześnie podaż nie jest w stanie sforsować prawie ośmiomiesięcznej linii trendu. Jej obrona 24 października zapoczątkowała kolejny impuls zwyżkowy. W tej sytuacji trzeba czekać na przekroczenie 2 tys. pkt, co oznaczałoby opuszczenie górą kanału i zapowiadało pokaźny wzrost cen. Alternatywą jest przebicie 1866 pkt, skłaniające do przyjęcia ostrożniejszego nastawienia do akcji z sektora technologicznego.

Tegoroczna poprawa koniunktury pozwoliła dotrzeć indeksowi do 38,2-proc. zniesienia całej bessy. Zabrało to kupującym prawie pięć kwartałów. Wcześniej, przez dwa razy dłuższy okres Nasdaq tracił na wartości. Istnieje spore zagrożenie, że 2 tys. pkt zatrzyma zwyżkę na długi czas.Rynki europejskie

Również 38,2% bessy odrobiły giełdy londyńska i frankfurcka. Indeks FT-SE 100 od połowy czerwca znajduje się na podobnej wysokości. Od dwóch miesięcy zauważalny jest spadek siły względnej indeksu największych firm - FT-SE 30 względem FT-SE 100. W przeszłości był to negatywny znak dla posiadaczy akcji. Oznacza on, że uwaga kupujących w coraz mniejszym stopniu skupia się na renomowanych firmach, inwestorzy zaś zaczynają poszukiwać "okazji" do zarobku poza tą grupą przedsiębiorstw. Najbardziej wymownym ostrzeżeniem jest okres konsolidacji z pierwszej połowy ubiegłego roku, kiedy też FT-SE 30 wypadał gorzej od popularniejszego FT-SE 100. Niestety, wcale nie oznacza to, że męcząca konsolidacja dobiega końca. Z takiego zachowania można jedynie wnioskować o niewielkim potencjale wzrostowym papierów notowanych na londyńskim parkiecie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama