Sytuacja jest patowa. Korzystne informacje przekładają się na wzrost indeksów, ale o dość ograniczonej skali. To stwarza wrażenie, jakby wskaźniki szły w górę bardziej siłą rozpędu, niż w wyniku napływu świeżego kapitału, gotowego płacić za akcje znacznie więcej niż obecnie. W efekcie zamiast zdecydowanej zwyżki, obserwujemy niezbyt pewne poczynania kupujących. Powodem może być przekonanie, że gospodarka i firmy najlepszy okres rozwoju mają za sobą, dotychczasowa zaś znaczna dynamika poprawy sytuacji jest nie do utrzymania.
Szeroki rynek amerykański
Te wszystkie wątpliwości najlepiej opisuje sytuacja na amerykańskim rynku akcji. Od czterech miesięcy kolejne dołki na wykresie indeksu S&P 500 zachodzą na poprzedzające je szczyty. To znak, że trend wzrostowy słabnie. Jednocześnie, dotychczasowe zdobycze sprzedających nie są imponujące. Ostatni raz fala zniżkowa miała więcej niż 5% w drugiej połowie marca. Potem dwie silniejsze korekty, od połowy czerwca do początku sierpnia oraz w drugiej połowie września, wyniosły odpowiednio 4,6% i 4,2%. W porównaniu ze skalą wzrostu od wiosny tego roku jest to niewiele. Dlatego nie dziwi, że posiadacze akcji nie spieszą się z ich sprzedażą. Co prawda, nie zarabiają tak szybko, jak w II kwartale, ale też dobre dane ekonomiczne podtrzymują w nich wiarę w kontynuację zwyżki.
Analiza techniczna pozwala na przedstawienie hipotezy, która w dłuższym terminie nie jest korzystna dla posiadaczy amerykańskich akcji. Wpisuje ona zachowanie indeksu od wiosny tego roku w formację wachlarza. Składa się ona z trzech kolejnych, coraz mniej stromo nachylonych linii. Pewnym problemem jest wytyczenie pierwszej z nich. Czy z marcowego dołka prowadzić ją po kolejnych minimach z kwietnia, czy też dopiero po zamknięciu z 20 maja? Wydaje się, że wzrost do połowy czerwca stanowi całość i bardziej przydatna przy stawianiu prognoz na przyszłość jest druga z tych prostych. Dwie kolejne biegną po dołkach z początku sierpnia i końca września. Ta ostatnia zatrzymała przecenę w minionym tygodniu i stanowi obecnie kluczowe wsparcie - 1029 pkt.
Drugą bardzo ważną barierą jest 996 pkt. Wypada tutaj dołek z końca września. Przekroczenie tego poziomu oznaczałoby również, że spadek od lokalnego szczytu ma największe rozmiary w całym tegorocznym trendzie rosnącym.