Beef-San zawarł układ z wierzycielami (redukcja długów o 40%). Podpisał ugody z bankami i pozyskał inwestora branżowego - prawie 25% akcji mają Zakłady Mięsne Mysław. Zarząd twierdzi, że widmo upadłości zostało oddalone. Myśli o rozwoju firmy.

- W najbliższych dniach wspólnie z inwestorem podejmiemy decyzję o budowie ubojni. Inwestycję chcielibyśmy finansować kredytem z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa - powiedział Jerzy Biel, prezes Beef-Sanu. Nie została jeszcze przesądzona decyzja o lokalizacji zakładu. - Na pewno będzie to Podkarpacie. W Polsce jest 12 ubojni wołowych. Jeśli chodzi o nas, najbliższe są w Tarnowie i Małaszewiczach - powiedział prezes Beef-Sanu.

Na ubojnię i rozbieralnię mięsa wołowego spółka z Sanoka potrzebuje około 12 mln zł. Zdaniem zarządu, budowa zakładu spełniającego wymogi Unii Europejskiej to lepsze wyjście niż modernizacja starego, który im nie odpowiada.

Restrukturyzacja mięsnej spółki, czyli koncentracja na uboju, ograniczenie produkcji do kilkunastu asortymentów, głównie wędlin i podrobów, oraz zmniejszenie zatrudnienia, powoli przynosi efekty. W III kwartale firma, przy przychodach rzędu 6,8 mln zł, odnotowała 210 tys. zł zysku na działalności operacyjnej i ponad 120 tys. zł zysku netto.

- W październiku mieliśmy rekordową w tym roku marżę brutto. Na koniec roku powinniśmy ograniczyć straty. Na plus chyba nie wyjdziemy - stwierdził prezes J. Biel. Narastająco po 9 miesiącach strata operacyjna przekracza 0,6 mln zł, a strata netto 0,9 mln zł. Przed rokiem było to odpowiednio prawie 4 mln zł i 5,5 mln zł.