- Na pewno jest to powód do radości - Tak o danych GUS o nowoczesnych produktach mówi Marek Zuber, główny ekonomista TMS. Chodzi o ponad 20-proc. wzrost, zanotowany w działach uznawanych za nośniki postępu technicznego. Do tej kategorii GUS zalicza m.in. farmaceutyki, komputery czy sprzęt optyczny. Przykładowo, o ponad 22% była większa produkcja w przemyśle elektronicznym, prawie o jedną czwartą zaś - w samochodowym. Tymczasem w pierwszych trzech kwartałach 2003 r. produkcja przemysłu ogółem była wyższa o 7,5% niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Udział wszystkich nowoczesnych produktów w przemyśle wyniósł 13%.
Za wzrost w większości są odpowiedzialne zagraniczne koncerny. Mają dostęp do kapitału, więc stać je na ponoszenie nakładów na badania i rozwój. Zdaniem M. Zubera, dodatkową zachętą jest fakt, że ich polskie fabryki bardzo szybko osiągnęły rentowność. Dzięki temu inwestują w produkcję jeszcze więcej.
Pieniędzy na rozwój jest mało
Tymczasem większość polskich firm wciąż nie ma pieniędzy na nowe technologie. W 2002 r. na ten cel wydano zaledwie 0,65% PKB . - Ostatnio nie zanotowano wzrostu środków wydawanych na badania i rozwój - mówi Maciej Krzak, główny ekonomista Banku Handlowego. - Cały czas jesteśmy sporo poniżej średniej europejskiej - dodaje. Tylko nieliczne firmy mogą sobie pozwolić na kosztowne badania. - Dużo zyskujemy dzięki obecności na giełdzie - uważa Krzysztof Kouyoumdjian, rzecznik prasowy Polfy Kutno. Jego zdaniem, znaczenie ma branża, w której działa firma. - Popyt na leki jest zawsze, a powiązania z nauką sprawiają, że wzrost nowoczesnej produkcji jest duży - dodaje. W trzecim kwartale Polfa zanotowała 17-proc. wzrost.
Większość nowoczesnych produktów przeznaczana jest na eksport. Przykładowo, Opel sprzedaje za granicą 93% samochodów z Gliwic. - Dzięki niższym kosztom pracy polskie produkty, również te nowoczesne, są konkurencyjne na rynkach zagranicznych - uważa M. Krzak.