Unia Europejska boi się, że polskie firmy będą teraz gromadzić zapasy artykułów rolnych, by potem zalać nimi wspólny rynek. Sposobem na to ma być podatek od zbyt dużych - zdaniem Komisji Europejskiej - zapasów. Dotyczyłoby to m.in. nabiału, mąki czy mięsa wieprzowego. Na liście wkrótce może się pojawić także cukier oraz produkty, które go zawierają. Na dodatek Komisja Europejska mogłaby dowolnie listę rozszerzać. Nowy podatek miałby obowiązywać przez trzy lata. - Od samego początku zdecydowanie protestujemy przeciwko wprowadzeniu tego podatku. Jednak Polska nie ma w tej kwestii prawa głosu, a kraje członkowskie opowiedziały się za nim jednogłośnie - powiedział Ireneusz Niemirka, naczelnik Wydziału UE i WTO w Ministerstwie Rolnictwa.
To zmowa firm unijnych
- Nie sądzę, aby istniało ryzyko, że polskie firmy zaczną masowo gromadzić towary. Nie pamiętam przypadku takich spekulacji przy poprzednim rozszerzeniu UE - powiedział I. Niemirka.
- Uważam, że producenci unijni po prostu się nas boją. Ten podatek jest wynikiem ich zabiegów w Brukseli. Spekulacja to tylko pretekst, de facto chcą zamknąć przed nami rynek - powiedział jeden z przedstawicieli przemysłu mleczarskiego. Podobnego zdania jest Teresa Krystman, prezes Spółdzielni Mleczarskiej Maćkowy.
- Nasze produkty są na bardzo wysokim poziomie i cieszą się dużym zainteresowaniem, możemy spokojnie konkurować na unijnym rynku. Oczywiście, musimy być traktowani, a taki podatek jest po prostu niesprawiedliwy. Argumentacja, że zaczniemy na dużą skalę gromadzić artykuły rolne, aby po wejściu do Unii zalać jej rynek, jest absurdalna. Co mielibyśmy gromadzić- Jogurty- Mleko" To śmieszne - powiedziała T. Krystman.