Reklama

Redan zwiąże się z giełdą na dłużej

Z Radosławem Wiśniewskim, prezesem i głównym akcjonariuszem Redanu oraz Piotrem Kulawińskim, wiceprezesem spółki, rozmawia Krzysztof Jedlak

Publikacja: 19.11.2003 09:08

Przedział cenowy w procesie budowania księgi popytu (book building) został ustalony na 10-13 zł za akcję. Z czego to wynika-

P.K.: Przedział cenowy został ustalony na bazie wyceny spółki sporządzonej przez DM Millennium oraz w oparciu o informacje uzyskane podczas spotkań z potencjalnymi inwestorami instytucjonalnymi i indywidualnymi.

Górna granica widełek odpowiada wycenie akcji sporządzonej przez oferującego - DM Millennium. Wycena uwzględniała optymistyczne prognozy sporządzone przez dom maklerski. Cena emisyjna na poziomie około 13 zł "zawierałaby" więc już dobrą przyszłość spółki. Czy w takim razie będzie jeszcze miejsce na wzrost kursu na giełdzie-

P.K.: Prognozy, które znają inwestorzy, zostały sporządzone przez Millennium i BDM PKO BP. Są ostrożne. Charakteryzuje je bardzo konserwatywne podejście. Nasze plany na najbliższe dwa lata przewidują bardziej dynamiczny rozwój.

Prowadzące identyczny biznes LPP sprzedawało 2,5 roku temu akcje na rynku publicznym po cenie 8-9 razy niższej od obecnego kursu. Jaki potencjał wzrostu Redan oferuje inwestorom"

Reklama
Reklama

P.K.: Sądzimy, że nasze wyniki będą lepsze od przedstawionych w prognozach i że wpłynie to na cenę akcji na giełdzie. Na pewno nie do końca sprzedajemy to, co zamierzamy zrealizować.

R.W.: Chciałbym podkreślić, że my nie chcemy zebrać pieniędzy jednorazowo, zainkasować jednorazowego bonusu. Chodzi nam raczej o uzyskanie wiarygodności w dłuższym okresie.

Na ile założenia spółki są bardziej optymistyczne od prognoz domów maklerskich"

P.K.: Wolimy nie mówić o szczegółach. Gdyby nam się nie powiodło, rynek, znając nasze plany, byłby zawiedziony. A przecież to, że nie uda nam się zrealizować naszych marzeń, nie musi wcale oznaczać, że nie wypełnimy z nadwyżką innych prognoz, np. DM Millennium.

Prognozy DM Millennium i BDM PKO BP wybiegają na wiele lat naprzód. Czy, biorąc pod uwagę biznes, który prowadzi spółka, i tempo jego rozwoju, sporządzenie precyzyjnych planów na kilka lat jest w ogóle możliwe"

P.K.: Mamy w miarę szczegółową prognozę do końca 2005 r. i, mówiąc szczerze, nie próbujemy robić szczegółowych planów, uwzględniających kolejne lata, bo przypominałoby to wróżenie z fusów.

Reklama
Reklama

Na jak długo spółce wystarczą pieniądze z emisji"

R.W.: Inwestycje, które będą finansowane z uzyskanych funduszy, realizowane będą przez najbliższe dwa lata.

W tym czasie nie będziecie sięgać po dodatkowy kapitał`

R.W.: Jeśli już, to będziemy się finansować długiem.

Czy po upływie dwóch lat należy się spodziewać kolejnej emisjiE

R.W.: Chcemy się związać z rynkiem giełdowym na dłużej. Uważamy, że ma to wiele plusów. Jednym z nich jest możliwość zbudowania wiarygodności finansowej, dzięki której będziemy mogli realizować naszą strategię. Jeśli nam się to uda, to giełda stanie się dla nas, jak sądzę, stosunkowo łatwym sposobem pozyskiwania pieniędzy od partnerów, którzy będą nam ufać. Redan jest jedną z niewielu polskich firm, przynajmniej jeśli chodzi o sektor odzieżowy, które mogą spróbować powalczyć o rynek jeśli nie globalnie, to przynajmniej w Europie Środkowowschodniej. Zakładam, że te środki, które uzyskamy teraz, w większości pójdą na zwiększenie naszych udziałów w rynku krajowym. Jeśli będziemy intensywnie rozbudowywać sieć sprzedaży za granicą, na pewno będziemy potrzebowali więcej środków. I możemy po nie sięgnąć na giełdzie.

Reklama
Reklama

Oferta spółki jest rozbudowana. Obejmuje wiele serii akcji. Tylko część, niewielka, trafi do inwestorów giełdowych. Z czego to wynika-

P.K.: To wynika z naszych biznesplanów. Chcemy zebrać tyle pieniędzy, ile potrzebujemy. Więcej pieniędzy nie moglibyśmy efektywnie wykorzystać. Jednocześnie, przy okazji, chcieliśmy bardziej związać z firmą pracowników. Stąd emisja także dla nich. Musimy również zrealizować umowy z akcjonariuszami Adesso, spółki, w której zamierzamy zwiększyć udziały.Co zdecydowało o tym, że bardzo duża - 8,5 mln akcji - pula jest oferowana dotychczasowym akcjonariuszom, a więc zwłaszcza prezesowi Wiśniewskiemu i jego rodzinie, po 1 zł za walor?

P.K.: Na razie prezes i jego rodzina nie zamierzają sprzedawać akcji, ale trudno przyjmować założenie, że w nieskończoność będą inwestować tylko w ten jeden biznes i ryzykować całym swoim majątkiem. Zakładamy więc, że w przyszłości prezes będzie chciał zdywersyfikować ryzyko i pozbyć się części walorów, przy czym nie będą to papiery uprzywilejowane co do głosu. A takie dominują aktualnie w jego portfelu. Stąd pomysł emisji z prawem poboru.

Jeżeli więc kiedyś pozbędzie się Pan nowych akcji, to dzięki papierom uprzywilejowanym, i tak zachowa Pan kontrolę nad spółką?

R.W.: Tak, zamierzam zachować ponad 50% głosów na walnym.

Reklama
Reklama

P.K.: Oczywiście, to się może zmienić przy kolejnych emisjach.

Jakiej części akcji może się Pan pozbyć w najbliższej przyszłości?

R.W.: Zamierzam sprzedać około 10% akcji z emisji, którą obejmę w ramach prawa poboru. Nastąpi to w transakcjach pakietowych, a więc nie wpłynie na notowania giełdowe. Walory trafią do inwestorów instytucjonalnych po cenie równej cenie emisyjnej. Przewiduję bowiem, że ich popyt nie zostanie zaspokojony w ramach kierowanej do nich publicznej oferty.

Dlaczego będzie Pan sprzedawał nowe akcje?

R.W.: Chodzi o pozyskanie środków na spłatę kredytu zaciągniętego na ich zakup.

Reklama
Reklama

W jakim stopniu prezes i główny akcjonariusz jest gotów podzielić się władzą w spółce z nowymi akcjonariuszami?

P.K.: Rozmawialiśmy o tym z inwestorami. W statucie spółki zostało zapisane, że inwestorzy mniejszościowi mają prawo wybrać jednego członka rady nadzorczej. Rada liczy pięciu członków.

I to wystarczy inwestorom?

P.K.: Nie spotkaliśmy się z jakimiś negatywnymi sygnałami. Nie wykluczamy, że w przypadku dodatkowych emisji liczba członków rady reprezentujących nowych akcjonariuszy będzie rosła.

R.W.: Formy współpracy z inwestorami instytucjonalnymi będą się zapewne zmieniać. Stopień ich zadowolenia z kontaktów z nami, z serwisu inwestorskiego, jaki chcemy im zapewnić, będzie weryfikowany w czasie. Wiemy, że jeśli inwestorzy nie będą zadowoleni, ucierpi na tym nasza wiarygodność.

Reklama
Reklama

My jesteśmy firmą wiarygodną na rynku odzieżowym. Natomiast na rynku kapitałowym jesteśmy nową spółką. Mamy świadomość, że w tym przypadku musimy tę wiarygodność zdobyć i umocnić.

Emisja ma sfinansować rozbudowę sieci sprzedaży. Czy w planach spółki są także przejęcia innych firm?

R.W.: Zakładamy, że może to mieć miejsce.

Czy wasze działania w tym zakresie wykraczają poza sferę deklaracji?

P.K.: Skłamalibyśmy mówiąc, że nie prowadzimy żadnych rozmów, ale mają bardzo wstępny charakter. To tak, jakbyśmy się zastanawiali, czy warto będzie kiedyś o tym pomyśleć.

R.W.: Rynek odzieżowy ma konsolidację przed sobą. Jest bardzo rozdrobniony. W przyszłości to na pewno się zmieni. Zostanie kilkunastu kluczowych graczy. Nastąpi podobny proces, jak kilka lat temu w przypadku firm farmaceutycznych.

Dziękuję za rozmowę.

Czym się zajmuje Redan?

Łódzka firma projektuje odzież, zleca i kontroluje jej produkcję (przede wszystkim w Chinach i Indiach), a następnie sprzedaje, głównie pod własnymi markami. Dysponuje dwiema własnymi sieciami sprzedaży (sklepy dyskontowe Textil Market i salony Top Secret). Na ich rozbudowę ma pójść większość środków z emisji nowych akcji.

Rozbudowana oferta

Dziś poznamy wyniki book buildingu i cenę emisyjną nowych akcji Redanu. Jutro rozpoczną się zapisy na 3 mln akcji w transzy inwestorów kwalifikowanych i 750 tys. w transzy drobnych graczy. Potrwają do 25 listopada. Poza tym spółka chce sprzedać 8,5 mln akcji w ramach prawa poboru, 114 tys. dla akcjonariuszy firmy Adesso, 215 tys. dla swoich pracowników i 200 tys. w ramach programu motywacyjnego.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama