Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) oraz Narodowe Stowarzyszenie Dealerów Papierów Wartościowych (NASD) zarzucali potentatowi z Wall Street, że w swoim "programie partnerskim" pobierał od firm zarządzających pieniędzmi wyższe prowizje w zamian za propagowanie ich funduszy powierniczych. Morgan Stanley następnie sowiciej wynagradzał brokerów, którzy rekomendowali klientom kupowanie jednostek udziałowych tych funduszy. - Żałuję, że niektóre z naszych praktyk zostały uznane za nieprawidłowe - oświadczył Philip Purcell, szef Morgan Stanley.
Badanie SEC i NASD w firmie z Nowego Jorku zaczęło się jeszcze przed rozpoczęciem przez prokuratora Eliota Spitzera śledztwa w sprawie nieprawidłowości w handlu jednostkami funduszy.