Reklama

Czas koniunktury

Z Piotrem Wojaczkiem, prezesem zarządu Katowickiej SSE SA i przewodniczącym Konferencji Specjalnych Stref Ekonomicznych, rozmawia Maciej Popiel

Publikacja: 29.11.2003 09:06

Od utworzenia pierwszej specjalnej strefy ekonomicznej minęło 7 lat. Jak ocenia Pan z tej perspektywy pomysł stworzenia takich uprzywilejowanych regionów-

Sam jestem liberałem, więc początkowo pomysł traktowałem ostrożnie. Jednak ówczesna sytuacja wymagała szczególnych kroków. Dlaczego nie mieliśmy sięgnąć po rozwiązania, które sprawdziły się w krajach Unii Europejskiej w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych- Stworzenie takich enklaw odmienności podatkowej w momencie, gdy górna stawka wynosiła 40%, wydawało się świetnym pomysłem i z tego, co pamiętam, w tamtym okresie jedynym. Do dziś dzięki strefom utworzono blisko 50 tysięcy miejsc pracy. Firmy deklarują zatrudnienie kolejnych 20 tysięcy osób. Uważam, że strefy spełniają swoje zadanie.

Po jakim czasie efekty działania strefy stały się zauważalne"

W Katowickiej SSE bardzo szybko. Do 1999 r., czyli niecałe dwa lata po rozpoczęciu działalności, stworzono prawie 10 tysięcy miejsc pracy. Obecnie jest prawie 15 tysięcy zatrudnionych. Pierwszy okres był szczególnie dynamiczny ze względu na to, że pojawiły się wielkie inwestycje. Opel, na przykład, ściągnął na teren strefy wielu dużych kooperantów, za którymi szybko pojawiali się mniejsi.

Pozostałe strefy nie radzą sobie tak dobrze. Z czego wynika różne tempo ich rozwoju"

Reklama
Reklama

Strefy działają w oparciu nie tylko o rozporządzenie, ale i własny plan rozwoju. Strefa warmińsko-mazurska, słupska czy suwalska powstały po to, by aktywizować lokalną przedsiębiorczość - małe polskie firmy. Z kolei, Legnica, Wałbrzych, Mielec, Łódź czy Katowice mają przyciągnąć kapitał zagraniczny. To wpływa na charakter i rozmach działań poszczególnych zarządów.

Jednak ponad połowa terenów w strefach jest niezagospodarowana. Czy w najbliższym czasie to się zmieni"

Wydaje mi się, że do 2008 roku sześć, siedem najpotężniejszych stref będzie zagospodarowanych w 80-90%. Praktycznie oznaczałoby to ich wypełnienie, bo pozostałe tereny to infrastruktura, której nigdy się nie zajmie. Wychodzimy obecnie z dołka inwestycyjnego, choć jeszcze nie jest to zauważalne. Rośnie liczba zapytań i wydawanych zezwoleń. Po tym, co działo się w dwóch poprzednich latach, można to nazwać ożywieniem.

Jak duże jest to ożywienie"

W 2001 roku 14 stref przyjęło zaledwie 6 przedsiębiorstw. Rok temu w mojej strefie było sześciu klientów, w całej Polsce zaś kilka razy więcej. W tym roku w katowickiej SSE przeprowadziliśmy 8 przetargów, do końca roku planujemy kolejne dwa. W końcu lat 90., w mojej strefie wydawaliśmy 12 zezwoleń rocznie. W przyszłym roku spodziewam się, że wydamy ich 15. Również w innych strefach wzrost jest zauważalny. Z rozmów z kolegami zarządzającymi pozostałymi strefami wiem, że spodziewają się jeszcze do końca roku przyjąć po cztery lub pięć przedsiębiorstw.

Czy wejście Polski do Unii Europejskiej zmienia sytuację stref i firm w nich działajacych`

Reklama
Reklama

Nasze prawo jest zgodne z unijnym od stycznia 2000 roku, więc firmy nie odczują żadnych zmian. Dla stref wejście do UE oznacza poprawę koniunktury. Przedsiębiorcy zdają sobie sprawę, że nie ma sensu już dłużej czekać i będą przenosić produkcję do tych krajów UE, w których koszty pracy są niskie. Do tej pory były to firmy duże, które mają prawników w każdym kraju, więc ewentualne załatwianie formalności szło im szybko. Spodziewam się jednak, że teraz na większą skalę pojawią się w strefach małe i średnie firmy z zagranicy. Świadczy o tym chociażby fakt, że coraz częściej o ofertę inwestycyjną pytają izby handlowe z Europy Zachodniej, które są pośrednikami takich przedsiębiorstw. Razem ze zniesieniem granic przepływ ludzi będzie łatwiejszy i tańszy. Nie należy się przez to spodziewać już tak dynamicznego wzrostu zatrudnienia, ponieważ cztery firmy mniejsze inwestują zwykle tyle, ile jedna duża.Czy spadek CIT do 19% spowoduje mniejszą konkurencyjność stref ekonomicznychE

Teoretycznie tak. Zwolnienie z podatku dochodowego jest zarezerwowane dla stref, pozostałe ulgi, np. z podatku w nieruchomości, są w gestii gmin, więc mogą występować również poza strefami. Zwracam jednak uwagę, że w ciągu tych kilku lat zarządzający strefami zyskali ogromne doświadczenie jako doradcy inwestorów. Przedsiębiorca wie, że może się zwrócić do nich z każdym pytaniem i problemem. To jest niewątpliwa przewaga stref. Nawet jeśli CIT spadłby do 10%, nie sądzę, by spowodowało to spadek konkurencyjności SSE.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama