Jeden prezydent zawetował, drugi podpisał i nagle zmieniła się sytuacja na mapie podatkowej Europy Środkowowschodniej. Zawetował prezydent Rudolf Schuster, podcinając w listopadzie śmiałą reformę podatkową, wyróżniającą Słowację na tle innych krajów. Reformę przeforsował w tamtejszym parlamencie rząd Mikulasza Dziurindy. Rząd słabo-silny. Jedyny w swoim rodzaju, bowiem zbudowany na kruchej koalicji, z kruchym poparciem społecznym, a zarazem prący do przodu z wielką determinacją.
Dzięki owej determinacji, Słowacja nadrobiła zapóźnienia z początku lat 90. i zyskała uznanie. Nie tylko w oczach innych rządów i Brukseli, czego dowodem jest szybkie doszlusowanie do grupy krajów kandydackich, ale także w oczach inwestorów, czego dowodem były wygrane w rywalizacji z Polską. Dobrą opinię umocniła podatkowa szarża: propozycja totalnego podatku liniowego, czyli 19% dla osób fizycznych, prawnych i tyle samo VAT. Ofensywa kojarzy się z wicepremierem Ivanem Mikloszem, który uważał się kiedyś za ucznia polskich reform. W ten sposób Słowacja z outsidera stawała się liderem. Prezydenckie weto zatrzymało marsz Słowaków. W tym tygodniu rozstrzygnie się, czy koalicja znajdzie dość siły, by pokonać prezydenta i odrzucić weto. Niby brakuje głosów, ale pamiętajmy, że jest to słabo-silna koalicja. Odwrotnie niż nasz rząd, wykazuje zdolność polityczną w ruchach ofensywnych, a nie jedynie w sztuce samoobrony.
Z kolei prezydent Kwaśniewski podpisał ustawę podatkową, obniżającą podatek dla biznesu do 19%. Kiedyś też wetował, zatrzymując reformę Balcerowicza, gdy Polska miała szanse na liderowanie w Europie Środkowowschodniej. Teraz pomógł w odrabianiu strat, bo owe 19% oznacza częściową poprawę pozycji konkurencyjnej w stosunku do krajów bałtyckich, Ukrainy, Rosji i Słowacji. Nieoczekiwanie, pomocny okazuje się dla nas prezydent Słowacji. Jeśli mu się uda, a nie uda Dziurindzie i Milkaszowi (życzę im dobrze, bo cenię ich za reformatorską odwagę), to Polska nie tylko zmniejszy dystans, ale podatkowo okaże się atrakcyjniejsza dla biznesu. Dotychczasowa stawka CIT na Słowacji wynosi 25%.
Prezydent Schuster szkodzi Słowacji i pomaga Polsce w ciekawym momencie. Konkurujemy właśnie o inwestycję koreańskiego koncernu Hyundai. Na krótkiej liście pozostała Polska i Słowacja. Stawka jest poważna, z uwagi na wcześniejsze polskie porażki i szansę utworzenia trzech tysięcy miejsc pracy. Na razie wygrywamy w kategorii prezydentów. Jeśli wygramy inwestycję, część zasług trzeba będzie przypisać prezydentowi Schusterowi, doceniając ów nietypowy gest przyjaźni polsko-słowackiej!