Aktywa funduszy emerytalnych są już na tyle duże, że nawet niewielkie spadki cen akcji czy obligacji oznaczają straty liczone w setkach milionów złotych. W listopadzie spadki na giełdzie były jednak spore - WIG20 obniżył się o 8,4%, a WIG o 6,9%. Taniały też obligacje. W rezultacie majątek OFE w stosunku do końca października skurczył się o ponad 790 mln zł. I to mimo faktu, że ZUS w ubiegłym miesiącu przesłał funduszom 800 mln zł. Razem więc - po odliczeniu prowizji pobieranych przez towarzystwa - wyparowało ok. 1,6 mld zł.
Wartość portfeli akcyjnych na koniec listopada wyniosła niewiele ponad 13 mld zł. Oznacza to spadek o 490 mln zł. Jednak - biorąc pod uwagę spadki indeksów giełdowych - powinna się obniżyć o ok. 1-1,1 mld zł. Dlaczego tak się nie stało? Po prostu - fundusze jak zwykle uznały, że przecena na giełdzie jest dobrym momentem do zakupów i większość z nowych środków z ZUS przeznaczyła na inwestycje w akcje.
Połowa z istniejących 16 funduszy zdołała nawet powiększyć udział walorów w swoich portfelach. Najbardziej wzrósł on w przypadku OFE Polsat (o 4,42 pkt proc.). Jednak także inne małe fundusze powiększyły udział akcji w swoich aktywach. Dużych zakupów dokonywał także OFE AIG - należący do grupy największych graczy na rynku. Jego portfel akcyjny powiększył się o ponad 2%.
Dzięki tym zakupom średni udział akcji w łącznym majątku OFE wyniósł 31,17%, czyli był niewiele mniejszy niż w październiku. Wtedy było to 31,74%.
Dlaczego fundusze kupowały akcje? Przede wszystkim zarządzający liczą na to, że wkrótce giełda znowu ruszy do góry i wówczas będą na tych papierach zarabiać. Zwykle przynoszą one większe zyski niż papiery skarbowe. Zwłaszcza w sytuacji, gdy te ostatnie tanieją, co trwa już do kilku miesięcy. I nie zapowiada się, że przecena papierów dłużnych wkrótce się skończy. Resort finansów na początku przyszłego roku planuje gigantyczne emisje, co jeszcze bardziej obniży ceny obligacji i bonów. Poza tym - inwestorzy nadal obawiają się o stan finansów publicznych.