Euronext podał, że zysk netto w III kwartale wyniósł 33,9 mln euro i był aż o 80% wyższy niż rok wcześniej. Wówczas jednak sojusz giełd paryskiej, amsterdamskiej, brukselskiej i lizbońskiej musiał stworzyć rezerwy na inwestycję w spółkę Atos Origin. Wyniki giełdy okazały się lepsze od oczekiwanych. Analitycy spodziewali się, że Euronext zarobi ok. 30 mln euro.
Wczoraj zarząd giełdy podał, że rada nadzorcza podjęła decyzję o przedłużeniu do 2007 r. kadencji prezesa Jean-Francois Theodore'a. Oszukany może czuć się członek zarządu sojuszu, kierujący giełdą amsterdamską - George Moeller. Cztery lata temu, gdy powstawał Euronext, Jean-Francois Theodore, szef wiodącej w sojuszu giełdy paryskiej, obiecał, że w tym roku zakończy kadencję, by jego stanowisko przejął właśnie Moeller. Był to z pewnością jeden z istotnych warunków porozumienia wszystkich giełd.
Rada nadzorcza Euronext, która zakończyła obrady w poniedziałek wieczorem, zadecydowała jednak, że Theodore zostanie prezesem na kolejną kadencję, kończącą się w 2007 r. Decyzję uzasadniła dość enigmatycznie "wieloma względami wskazującymi na profesjonalizm dotychczasowego szefa giełdy". Zwolennicy Jean-Francois Theodore'a wskazują na jego zasługi - np. wprowadzenie akcji Euronext do giełdowego obrotu czy dodatni wynik netto spółki nawet w okresie rynkowej bessy.
George Moeller odejdzie 31 marca przyszłego roku z zarządu Euronext, a zastąpić ma go inny reprezentant giełdy amsterdamskiej, również Holender. Moeller uważany jest za jednego ze współarchitektów przejęcia przez Euronext londyńskiej giełdy derywatów Liffe. Od 1992 do 1996 r. zasiadał w zarządzie tej instytucji i to m.in. jego kontakty pomogły w tym, że kontynentalny sojusz giełd pozostawił w pokonanym polu London Stock Exchange.