Wczorajsze dane o liczbie nowych bezrobotnych w USA ponownie rozczarowały. Zamiast oczekiwanych 359 tys. osób, było ich aż 378 tys. Przypomnijmy, że przed tygodniem było to 365 tys., wobec zakładanych 354 tys. Co prawda liczba ta ciągle utrzymuje się poniżej granicznego poziomu 400 tys., jednak przyrost nowych bezrobotnych podaje w wątpliwość tezę o trwałym ożywieniu gospodarczym.
Natychmiast na te dane zareagowały europejskie parkiety. Londyński FTSE pogłębił spadki, natomiast DAX i CAC-40 oddały część wzrostu. Okazało się, że strach ma wielkie oczy. Górę wziął bowiem amerykański optymizm. Gracze na Wall Street woleli patrzeć na opublikowane również wczoraj listopadowe dane o sprzedaży detalicznej (wzrost 0,9% wobec prognozowanych 0,7%). Plusowe otwarcie za oceanem dodało wigoru europejskim indeksom. Wzmocniło również dolara.
Ostatnie sesje nie przyniosły większych zmian w sytuacji technicznej nowojorskich indeksów. Pojawiające się co jakiś czas nie najlepsze dane makro (jak chociażby ten wczorajszy raport z rynku pracy), są przez inwestorów ignorowane. Natomiast wszystkie korzystne informacje zdają się już być zdyskontowane. Stąd też indeksy dalej trwają w tej pełzającej hossie i nic nie wskazuje na to, żeby mogło się to szybko zmienić. W amerykańskich mediach spotkać się można z opinią, iż takie zachowanie rynku ma podłoże podatkowe. Sprzedaż akcji po Nowym Roku odsuwa bowiem w czasie konieczność uiszczenia podatku. Jest to o tyle dobra wiadomość, iż do końca roku pozostało niespełna 2,5 tygodnia. Wypada więc mieć nadzieję, że w styczniu rzeczywiście coś się ruszy i na rynku zagości zdecydowany trend.
W ostatnich dniach na tle pozostałych indeksów wyróżnił się Nasdaq Composite. Po nieudanym ataku na psychologiczną barierę 2000 pkt, naruszył on we wtorek 50-sesyjną średnią. Pierwszy krok do sygnału sprzedaży został więc uczyniony. Teraz niedźwiedzie czeka prawdziwe wyzwanie - atak na silna strefę popytową 1830-1870 pkt. Tworzą ją m.in. 100-sesyjna średnia oraz luka hossy z 3 października br. (1836-1864 pkt.). Wątpię, żeby to się udało. Jeszcze nie teraz.