Na głównych światowych parkietach od kilkunastu sesji mamy już święta. Przyczyn takiego zachowania globalnego rynku akcji należy upatrywać w postawie amerykańskich inwestorów. Wygląda na to, że chcą oni utrzymać indeksy na obecnych poziomach do końca roku. Ma to oczywiście logiczne uzasadnienie. Fundusze robią "window dressing", natomiast inwestorzy indywidualni wstrzymują się z realizacją zysków do Nowego Roku, żeby w ten sposób odsunąć w czasie termin zapłacenia podatku. Tym samym z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, iż ostatnie sesje 2003 roku upłyną pod znakiem niewielkich zwyżek, którym towarzyszyć będzie spadek obrotów.

Analiza techniczna głównych amerykańskich indeksów potwierdza te przypuszczenia. "Pełzająca hossa" jest kontynuowana. Nic nie sugeruje, żeby w najbliższym czasie mogło to ulec zmianie. Sygnałem sprzedaży będzie dopiero pokonanie strefy wsparcia tworzonej przez układ 50- i 100-sesyjnych średnich (DJIA 9600-9800 pkt; S&P500 1030-1050 pkt).

Znacznie ciekawiej jest na wykresie niemieckiego DAX. Aktualnie znajduje się on tuż poniżej silnej bariery podażowej (3900 pkt), jaką tworzy linia szyi kilkuletniej formacji RGR oraz ponad 3,5-letnia linia trendu spadkowego. Sadząc po zmniejszającej się dynamice wzrostu, jak również z uwagi na sygnały sprzedaży wygenerowane na wskaźnikach, popyt czuje respekt przed tą barierą. Można przypuszczać, iż ewentualny atak na ten opór poprzedzi głębsza korekta. W innym przypadku przełamanie 3900 pkt, zamiast sygnałem kupna, najprawdopodobniej będzie pułapką.

W czwartek Departament Pracy tradycyjnie już poinformował o liczbie nowych wniosków o zasiłek złożonych przez bezrobotnych. Rynki oczekiwały spadku z 378 tys. do 365 tys. Ostatecznie dane były o 12 tys. lepsze od oczekiwań. Taki odczyt z pewnością uspokoi inwestorów. Zwłaszcza tych, którzy zaniepokoili się informacjami z rynku pracy, jakie napłynęły w czasie ostatnich dwóch tygodni.

Oprócz raportu o nowych bezrobotnych wczoraj światło ujrzał również najnowszy odczyt indeksu wskaźników wyprzedzających koniunkturę (LEI). Nie odbiegał on jednak od oczekiwań i wyniósł 0,3%.