Informacja o rezerwach na odprawy pracownicze była oczekiwana przez rynek. - Spółka sygnalizowała, że będzie dalej ograniczać zatrudnienie - przypomniał Krzysztof Kaczmarczyk, analityk DB Securities. Redukcje obejmą 6 tys. osób. Wcześniej spekulowano, że będzie to 4 tys. pracowników. - Aby proces restrukturyzacji został jak najszybciej zakończony, postanowiliśmy objąć programem dodatkową grupę pracowników - powiedział Marek Józefiak, prezes TP cytowany w komunikacie spółki. - Większe cięcia są pozytywną informacją - zauważył K. Kaczmarczyk. Wskaźniki efektywności (liczba łączy na pracownika) w TP zbliżą się do wyników innych europejskich operatorów.
Druga część rezerw zawiązanych przez Telekomunikację okazała się sporą niespodzianką. Jest ona związana z utratą wartości niektórych nieruchomości spółki wykorzystywanych do celów administracyjnych. - Do tej pory kwartalne rezerwy na ten cel nie przekraczały kilkudziesięciu milionów złotych i były księgowane jako pozostałe koszty operacyjne - wskazał K. Kaczmarczyk. Jego zdaniem istnieje ryzyko, że radykalne zwiększenie odpisów w IV kwartale nie będzie zabiegiem jednorazowym. - TP czyści aktywa. Ciężko oszacować wielkość kolejnych rezerw - stwierdził analityk. Spółka nie udziela dodatkowych informacji na ten temat.
W ocenie K. Kaczmarczyka, informacja o nowych rezerwach, które będą miały negatywne przełożenie na tegoroczne wyniki Telekomunikacji, będzie miała wpływ na wycenę akcji operatora. - Spodziewam się, że w poniedziałek papiery TP będą zachowywały się gorzej niż rynek - powiedział. - Bieżąca wycena uwzględniała jedynie koszty redukcji zatrudnienia, a nie dodatkowe rezerwy z przeszacowania aktywów - podsumował. W piątek akcje TP wyceniano na 14,95 zł.